środa, 12 listopada 2014

Humalog...

W związku z tym , że przed Patrykiem całe lata życia na insulinie, pani diabetolog zaproponowała nam przejście na ''Humalog''.Preparat ten jest lepszy w przyswajaniu,łatwiejszy w dozowaniu tylko niestety trochę droższy. Po namyśle doszliśmy do wniosku,że warto i Patryk został objęty programem Wszystko było dobrze cukier unormowany,ale przy realizacji trzeciej z kolei recepty potężny problem. W aptekach oraz hurtowniach brakuje leku i nie wiadomo kiedy będzie-taką informację uzyskałam. Pytam czy może wiedzą czy gdzieś jeszcze mogę w pobliżu dostać to lekarstwo pani magister ze znużoną miną odpowiada żebym szukała może gdzieś jeszcze mają na zapasie oczywiste jest,że pomoc poprzez sprawdzenie w innych aptekach jest wykluczona, ba nawet numeru telefonu do innych aptek nie mają. A pamiętam czasy kiedy pracownicy aptek pomagali klientom w zdobyciu takich informacji. Mogę tylko współczuć osobą poruszającym się na piechotę lub komunikacją miejską ile czasu trzeba zmarnować na poszukiwania. Mnie udało się w czwartej z kolei aptece dostać zapisane dwa opakowania, no to na jakiś czas mamy lek zabezpieczony ,ale co dalej skoro wszędzie słyszałam,że hurtownie nie mogą uzyskać leku bo problem jest u producenta.Zastanawiam się po co obejmować pacjentów programami w których nie ma zabezpieczenia leków.

wtorek, 14 października 2014

Akademia

Jak z bicza strzelił minęły wakacje i pierwszy miesiąc szkoły. wczoraj mieliśmy okazję zobaczyć jak dzieciaki przygotowały akademię na Dzień Nauczyciela. Imponujące było to, że naprawdę wszyscy dobrze się bawili. Przez cały czas mój synek siedział przy mnie i bacznie obserwował.Kiedy już część oficjalna dobiegała końca dzieciaki jeszcze śpiewały piosenki wstał i kolejno wszystkim nauczycielom zaczął składać indywidualne życzenia- panie zostały i ucałowane, a panowie uścisk ręki. Było widać że kadra nauczycielska była zaskoczona bo tego w programie nie było, a przy tym okazało się że mój dzieciak ma oryginalne pomysły.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Znowu coś problematycznego

 Czas tak szybko leci,że już minął pierwszy tydzień wakacji, a my w związku z nową szkołą znowu mamy nietypowy problem. Okazało się, że uczniowie w związku z wykonywanymi praktykami muszą mieć książeczki z sanepidu, a co się z tym wiąże trzeba zrobić trzykrotne badanie kału na nosicielstwo.Nagroda dla tego kto wymyśli jak dzieciaka z problemami zmusić do zrobienia kupki do badania. Jak już zrobi to zaraz spłukuje bo po tylu latach udało się nauczyć obsługiwać spłuczkę po załatwieniu się , no i jak teraz wytłumaczyć,że potrzeba nam do badań. Ostatnio całkiem rezolutnie odpowiedział żebym sobie łyżeczką nabrała, tylko nie powiedział jak. No cóż mam na to prawie dwa miesiące musimy jakoś to badanie zrobić...

niedziela, 13 kwietnia 2014

Wojsko

Jakoś ostatnio brakuje mi czasu żeby spokojnie posiedzieć na komputerze. No ale ostatnie wydarzenie z życia Patryka godne jest odnotowania. Na piątek po 13 tej miał się stawić przed komisję lekarską określającą kategorię przydatności do wojska. Najlepsze było to, że on twardo chciał być żołnierzem i upierał się że pójdzie do wojska. Kiedy podjechaliśmy pod budynek gdzie była ta komisja byłam zszokowana, że w obecnych czasach można tylu chłopaków spędzić na takie same godziny bo było ich koło trzydziestu. Pomyślałam że może być ciekawie jak mi Patryk w tej kolejce uśnie. Ale okazało się ,że bardzo miła pani rejestrująca wyszła przed nas szybko za rejestrowała i zupełnie poza kolejnością Patryk był wzywany przed kolejne biurka. Został dokładnie przebadany i na koniec dostał książeczkę wojskową i po informowano go że o wojsku może zapomnieć.A przy wyjściu był chyba jedynym niezadowolonym z tego faktu.

sobota, 11 stycznia 2014

Jakoś leci

Nie przy puszczałam, że Patryk tak dobrze oswoi się ze swoją chorobą.Już nawet nie pyta w sklepie o żadne słodycze ,albo chipsy które obojętnie mija. Polubił jogurt naturalny, jedynym problemem pozostaje nadal to, że nocne wypady do lodówki ciągle mu się zdarzają.Niestety najbardziej wkurzające jest to, że musimy chodzić do coraz większej ilości lekarzy a dostać się do specjalisty na NFZ graniczy z cudem. Z niepełno sprawnymi dziećmi to jeszcze można dostać termin ale kiedy dorosną to już kompletne fiasko.