poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Wrażenia z wycieczki

No to się trochę wyluzowaliśmy na wycieczce.Pogodę mieliśmy tak piękną,że aż żal,że nie było możliwości kąpieli nad wodą ale cóż jak zorganizowany wypad to i jakiś harmonogram obowiązuje.Pierwszy raz mieliśmy okazję skorzystać z rejsu kanałem na trasie Elbląg-Ostróda i nigdy bym nie przypuszczała,że taki rejs może trwać jedenaście godzin.Piękne widoki totalny relaks ale dla mieszczucha przyzwyczajonego do ciągłego ruchu taka ilość beztroskiego czasu w ciszy to stanowczo zbyt wiele.Mieliśmy trochę ubawu z Patryka który w ciągu całego rejsu,aż trzykrotną drzemkę zaliczył i każdorazowo pytał czy daleko jeszcze?Naprawdę godne polecenia z tym,że nie dla każdego i tak jak stwierdził przewodnik musieliśmy dobrze zasłużyć,że tak pogoda dopisała.swoją drogą nie wyobrażam sobie tej atrakcji w dzień deszczowy.A zamek w Malborku jest naprawdę piękny,kiedy ogląda się go co kilkanaście lat to tak jakby za każdym razem widzieć inny obiekt.Tym razem zobaczyliśmy odrestaurowane piwnice,które niedawno zostały udostępnione zwiedzającym i robią wrażenie i budzą podziw dla budowniczych z tamtych czasów.

wtorek, 23 sierpnia 2011

W końcu...

No nareszcie trochę poluzowało w pracy i mam kilka dni urlopu.Zaplanowałam kilkudniowy wypad w stronę Mazur i zobaczymy jak nam się uda taka wycieczka.Mamy też  zobaczyć zamek w Malborku,ostatnio byłam tam z Patrykiem jak miał cztery latka to napewno nic nie pamięta,a że zawsze lubi zwiedzać to powinno mu się spodobać.Idziemy się pakować i rankiem w drogę!

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Basen...

Jak przez dłuższy czas nie było odpowiedniej pogody to wymyłam i schowałan basen z ogródka.A tu nagle taka zmiana pogody tyle, że w nocy jest już zimno to woda w basenie i tak by się nie nagrzała.No to chcący żeby Patryk trochę się popluskał wybraliśmy się wczoraj na basen miejski,ja osobiście nie przepadam za takimi obiektami wolę kryte baseny,ale dzieciaki miały raj,tylko szkoda,że dość szybko się schłodziło i trzeba było wyjść z wody.Ogólnie to ten obiekt się całkiem dobrze prezentuje, jest ratownik toteż jest bezpiecznie i tylko ta duża ilość chętnych do pluskania mnie trochę odstrasza.

środa, 17 sierpnia 2011

Komarzyce

Raptem mamy trzy dni ładnej pogody i zaczyna się szaleństwo z komarami.Z racji tego,że mieszkamy pod samym lasem cały czas jesteśmy narażeni na zmasowane ataki tych bestii,które za nic mają wszelkiego typu spraye,spirale czy też inne środki pod nazwą "antykomarową".Jakby tego było mało to od rana atakują paskudne końskie muchy,a że w pobliżu nie ma żadnego konia to uwzięły się na gatunek ludzki.Niestety mój syn jak większość teraz dzieciaków jest uczulony na komary i po ugryzieniu wygląda potwornie.No to jak chcemy pojeździć trochę na rowerze to musimy jechać w samo południe kiedy większość latających stworów siedzi gdzieś ukryta,a wiadomo,że w południe jest najgoręcej toteż nasze wycieczki są bardzo krótko dystansowe i kończą się w sklepie z lodami.Co się trochę kalorii spali to od razu uzupełnione.

sobota, 13 sierpnia 2011

Telefony

Musiałam wczoraj odstawić auto na drobną reperację i jak zwykle wzięłam Patryka ze sobą.Po drodze przeglądał coś na moim telefoniei odłożył go na półkę.Umówiłam się z mechanikiem że wieczorem zadzwonię i dowiem się na kiedy będzie auto gotowe.Zostawiłam auto i pojechaliśmy z sąsiadką z powrotem do domu,po drodze wstąpiliśmy na lody bo bez tego ani rusz.A w domu małżonek mnie pyta czemu nie odbieram telefonu bo rodzice chcieli ze mną rozmawiać trochę mnie to zdziwiło bo nie słyszałam żeby komórka dzwoniła,zaczęłam szukać telefonu i dopiero mnie oświeciło,że Patryk się nim bawił no to musiał zostać w samochodzie.Żeby było ciekawiej to nigdzie nie mam zapisanych numerów telefonów i jak tu zadzwonić do mechanika.Próbowałam dzwonić na mój numer ale nikt nie odbierał.Na szczęście w męża komórce jest zapisany nr do kolegi który też zna tego mechanika.I udało się w końcu dodzwonić a autko miało już wieczorem być gotowe,tylko ja nie miałam jak podjechać to się ugadałam,że po naprawie rano mechanik przyjedzie a ja go potem odwiozę.Kiedy przyjechał to się go pytam czemu nie odebrał jak dzwonił mój telefon,a on na to że chyba by musiał zatrudnić sekretarkę bo ten telofon co chwilę dzwonił.Jak to jest że jak telefon gdzieś zostawisz to non stop dzwoni -było dziewiętnaście nieodebranych.Zupełnie jakby telefon pilnował właściciela.

czwartek, 11 sierpnia 2011

Samodzielność

Wczoraj nie miałam co zrobić z moim synem więc poprosiłam sąsiadkę żeby do niego zaglądała.Patrykowi powiedziałam,że jak wstanie to ja będę już w pracy i żeby zadzwonił do mnie jak tylko będzie coś chciał.I wszystko byłoby fajnie gdyby nie pomysł smażenia chleba na śniadanie,który skończył się na szczęście lekkim oparzeniem palca.Przez cały dzień nie przyznawał się żeby coś sobie zrobił,posiedział u sąsiadki i dopiero wieczorem gdy przyszłam z pracy i  spytałam dlaczego ma zaklejony plastrem palec wydało się jaki miał pomysł.Oczywiście znowu zrobiłam mu wykład na temat niebezpiecznego gotowania i znowu przyrzekał,że już nie będzie.Pewno do następnego pomysłu.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Dlaczego?

Właśnie przeczytałam opublikowany  artykuł o babci która zabiła dwójkę niepełnosprawnych wnuków.Koszmarna zbrodnia która poraża społeczeństwo,ale czy ktokolwiek ma prawo ją osądzać ?Tego nie wiem i nie próbuję usprawiedliwiać jej czynu .Tylko myślę,że nikt kto nie ma pod opieką niepełnosprawnego dziecka i nie ma pojęcia jak wygląda życie w takiej rodzinie na co dzień nie powinien z takim moralizatorskim zawzięciem wypowiadać się w komentarzach.Niestety narodziny niepełnosprawnego dziecka są ciosem dla całej rodziny.Codzienna walka z przeciwnościamy i chociaż my rodzice staramy się o lepsze jutro dla naszych dzieci,często musimy liczyć na pomoc choćby w popilnowaniu dzieciaka kiedy trzeba iść do pracy,do lekarza czy choćby na zakupy .I wtedy najbardziej kochające dzieci osoby są wystawione na próbę pogodzenia miłości do dziecka i natrętnej myśli"dlaczego taka mała istota tak musi cierpieć".Niestety często osoby słabsze psychicznie jedyne wyzwolenie widzą w śmierci bo naprawdę najtrudniej patrzeć na cierpienie najbliższych.I czy mamy prawo do osądu?

czwartek, 4 sierpnia 2011

Pamięć Pani

Mój syn ma niesamowitą pamięć do osób z którymi ma do czynienia i z regóły on też jest zapamiętywany.Będąc na deptaku zauważył swoją panią ze szkoły integracyjnej która była nauczycielką w jego klasie przez trzy lata.Kiedy on kogoś widzi to natychmiast się wita i pyta co słychać-taki ma zwyczaj.Niestety dało się zauważyć,że jego pani nie skojarzyła go jako swojego ucznia,co mój syn skomentował,że chyba pani nie bardzo go pamięta.A mnie utwierdziło to w przekonaniu,że ostatnie lata w klasie integracyjnej były zmarnowane skoro nauczyciel ogólny nawet nie pamięta uczniów"specjalnych" bo ich lekcje odbywały się zupełnie osobno.Szczególny sposób na integrację jak najmniej wspólnych spotkań w ramach nauki.

środa, 3 sierpnia 2011

Galeria handlowa

Miałam do załatwienia sprawę w Krakowie to pomyślałam,że zabiorę ze sobą mojego synka i jak już wszystko pozałatwiam to trochę pospacerujemy i jak zwykle wpadniemy do MacDonalda.Sprawy poszły w miarę szybko i jako ,że byliśmy w okolicy to poszliśmy pooglądać stare nagrobki na Cmentarzu Rakowickim.Moje dziecko i mnie także zdziwiło,że tak dużo pięknych nagrobków jest zniszczonych i na wielu z nich były poukładane symbole jeszcze wielkanocne,a prawie wcale nie było widać zapalonych zniczy.Zupełnie jakby nikt tego miejsca nie odwiedzał.A naprawdę jest to piękna nekropolia tylko zaniedbana.Później jeszcze spacer po zabytkowych uliczkach i wyczekiwane pójscie do galerii handlowej.Jak już mój dzieciak zaspokoił swój apetyt to poszliśmy pochodzić po sklepach.Niestety mój syn jak prawie każdy facet szybko się znudził i do następnego sklepu nie chciał wejść powiedział,że posiedzi na ławce.Jakie było moje zaskoczenie kiedy wyszłam ze sklepu a po dzieciaku ani śladu,posprawdzałam okoliczne sklepy ,ale nigdzie go nie widać zresztą w takim tłumie ludzi naprawdę trudno kogoś znaleźć.Widząc ochraniarza pytam czy nie widział mojego dzieciaka i jak stwierdził,że nie to poradził mi żeby udać się do informacji bo tam mogą pomóc.Pierwsze pytanie jakie zadała mi miła pani w informacji to ile dziecko ma lat? Jak odpowiedziałam,że szesnaście to się tak dziwnie na mnie spojrzała,że szybko musiałam dodać że jest niepełnosprawny,następne pytanie czy zareaguje na wywołanie przez megafony.Co prawda nie wiedziałam jak zareaguje mój syn ale to była jedyna możliwość.Po komunikacie zdenerwowana rozglądam się czy nie nadchodzi i na szczęście zobaczyłam go jak kierował się tam gdzie kazała pani przez głośniki.A na pytanie dlaczego poszedł z ławki przed sklepem  odpowiedział mi,że on tylko poszedł do EMPIKU.A co ja się strachu najadłam to moje.