piątek, 28 grudnia 2012

I po świętach

 Dobrze że święta nie trwają dłużej bo ja zauważyłam w domu totalne rozleniwienie. Nic się człowiekowi nie chce,a Patryk w kółko dopytuje kiedy pojedziemy do cioci, bo ma ochotę pojeździć autem. Ale na spacer z psem to go za żadne skarby wyciągnąć nie można.Swoją drogą to wszędzie takie błoto że mnie też spacerować się zbytnio nie chce a i Maks większość czasu woli spędza w pozycji horyzontalnej na wersalce.

piątek, 21 grudnia 2012

Szwy

 Dzisiaj byliśmy zdjąć szwy po zabiegu i chociaż Patryk prosił żebym nie mówiła panu o drapaniu to ja powiedziałam lekarzowi , że Patryk jak już nie ma brodawki to cały czas skubał szwy,jednego razu to mu się aż krew puściła.Nie chodziło mi o skarżenie tylko żeby lekarz swoim autorytetem przekonał go żeby ni drażnił tej ranki. No i trochę ze złością obiecał lekarzowi, że nie będzie dotykał śladu. Zobaczymy czy uda mu się dotrzymać słowa bo aż się boję że znowu rozpaskudzi strupka. Teraz zostało nam tylko poczekać na wynik z badania histopatologicznego,który ma być po nowym roku. Lekarz mówił żeby nie martwić się na zapas więc staram się zbyt intensywnie o tym nie myśleć, bo inaczej człowiek zwariuje.

środa, 19 grudnia 2012

List od Mikołaja

 Po zebraniu prezentów na Mikołaja mój Patryk stwierdził,że prawdziwego Mikołaja nie ma a prezenty są kupowane. No to jak znalazłam ofertę w internecie,że można kupić na prezent oryginalny list od Mikołaja prosto z Rovaniemi to zakupiłam go dla mojego niedowiarka. No i mówię wam jak zobaczyłam jego minę kiedy wyciągnął list ze skrzynki to ledwo mogłam powstrzymać się od śmiechu żeby się nie wydało że wiem o liście. No a po przeczytaniu listu"wiara" w Mikołaja wróciła no bo skoro napisał list i to z załączonym zdjęciem z miejsca gdzie mieszka to naprawdę jest i rozdaje prezenty.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Jest ok

Dzisiaj odebrałam końcowe wyniki po leczeniu nerek u Patryka.I nareszcie infekcja ustąpiła .Co prawda jeszcze przez dwa tygodnie ma brać leki ,ale to już mały problem. Jedynie obawiam się tego że takie infekcje lubią się nawracać,no ale tym się będziemy martwić jak się nawróci. Teraz już na spokojnie można się zająć przygotowaniami do świąt.

piątek, 14 grudnia 2012

Spotkania

Jak ten czas szybko leci,znowu mamy szalony grudzień. Trudno załatwić tyle wolnego w pracy żeby być z Patrykiem na wszystkich uroczystych spotkaniach. A jak tu nie iść kiedy się słyszy "mamo musisz być". Dzisiaj mieliśmy spotkanie z Fundacji Brata Alberta no i było bardzo uroczyście. Swoją drogą to rzadkie chwile kiedy można spotkać się z innymi rodzicami borykającymi się z podobnymi problemami i przy okazji porozmawiać. No a zobaczyć jak się nasze dzieci umieją się zachować podczas oficjalnego spotkania w też warte zachodu. Patryk z u śmiechem opowiadał jak podzielił się opłatkiem z ks. Isakowiczem i życzył mu żeby napisał jeszcze nową książkę ,a naszemu panu burmistrzowi podziękował za to że mają busa, który wozi do szkoły.

środa, 5 grudnia 2012

Zabieg

 Odkąd pamiętam Patryk miał na udzie brodawkę, którą co jakiś czas potrafił brzydko rozdrapać . Zaczęło mnie to denerwować bo nigdy nie wiadomo jak rozpaskudzi się takie drapanie. No to ostatnio wzięłam  skierowanie do chirurga i na dziś mieliśmy termin na usunięcie w znieczuleniu miejscowym. Najtrudniej było przekonać Patryka, że trzeba usunąć brodawkę bo on uparcie twierdził, że lubi ją mieć i drapać. W końcu dał się przekonać i całkiem spokojnie pozwolił się znieczulić. W takich przypadkach dla mnie jest koszmarem uczestnictwo w takich zabiegach bo jak zwykle Patryk ściska mnie za rękę i muszę tam być , a od dziecka nie mogę patrzeć na żadne rany bo robi mi się słabo. Swoją drogą pielęgniarki umieją radzić sobie w takich sytuacjach i pozwalają stać mi tak żeby nie patrzeć na zabieg. A teraz mój twardziel przypomniał mi, że trzeba zmienić opatrunek i co jest niesamowite sam ściągnął stary opatrunek z żartami, że będzie miał łyse nogi bo mu się plaster z włosami zerwał. Kiedy popatrzył na nogę to mi się tylko spytał gdzie ma kulkę do drapania. Ważne teraz żeby tej rany nie drapał, ale obiecał lekarzowi, że nie będzie ruszał to myślę że ładnie się wygoi.

piątek, 23 listopada 2012

Na szczęście

  Rano byłam z Patrykiem u lekarza i udało się zrobić badanie moczu na "cito". Jak dobrze że taka opcja badań funkcjonuje u nas  w ośrodku bo człowiek od razu dowiaduje się co jest nie tak. I okazało się na szczęście że jest to paskudne przeziębienie nerek, które najprowdopodobniej uda się w miarę szybko wyleczyć. Największy problem z nawykami Patrykowymi, które powinien zmienić. A dotyczy to chodzenia po domu w pantoflach a nie na bosaka i sypianie w piżamie co ochoczo obiecał pani doktor, a w praktyce zobaczę jak to będzie wyglądać. Na szczęście nie spełniły się złowieszcze proroctwa z internetu. A swoją drogą człowiek poczyta czarnych scenariuszy to szybciej u lekarza się znajdzie i może czasem uda się wcześnie rozpoznać chorobę i skutecznie leczyć.

czwartek, 22 listopada 2012

Znowu problem

 Dawno już Patrykowi nie przydażały się mokre wpadki, aż do dziś.Próbowałam się dowiedzieć co było przyczyną i okazało się, że głupia zabawa przy której kolega ścisnął go za jajeczko i to tak że aż popuścił. A tu wieczorem jak wychodziłam do pracy to Patryk mnie zawołał bo sika na czerwono. No i teraz strach pomyśleć czy coś się nie stało .Jutro rano idziemy sprawdzić do lekarza czy to nie jest jakiś poważny problem, bo to co w internecie przeczytałam to takie objawy są zawsze bardzo niepokojące i z reguły oznaczają poważne choróbska nerek.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Palacz z doskoku

 Nie mam pojęcia co się dzieje , ale mój małżonek o którym myślałam że jest rozsądnym człowiekiem pokazuje że tak nie jest. Ponad dziesięć lat temu rzucił palenie i wszyscy przyzwyczaliśmy się do tego, że mamy dom wolny od tytoniowego smrodu. A teraz kiedy ma coraz więcej problemów zdrowotnych dobija mnie tym, że zaczyna sobie podpalać. Najnormalniej zaczyna mnie to dobijać bo żadne rozsądne argumenty do niego nie przemawiają. A jakby tego było mało Patrykowi bardzo się to zaczyna podobać to że tata pali i nic tylko czeka bo jak będzie miał osiemnaście lat to też będzie mógł palić. No ręce opadają młody że nie rozumie to mogę pojąć, ale co staremu  bije to nie mam pojęcia. Nawet w mądrych książkach nie ma odpowiedzi   http://www.zlotemysli.pl/betina123654,1/prod/6486/mezczyzna-od-a-do-z-piotr-mart.html  .Ale na wiele innych pytań odpowiedź w tej pozycji można znaleźć, a nawet pokusić się o zrozumienie toku myślenia swojego faceta

czwartek, 15 listopada 2012

Prezenty

 Zauważyłam jak się w tym roku spieszą sprzedawcy żeby zarobić jak najwięcej kasy na klientach robiących świąteczne zakupy. Wszystko "to"musisz mieć i jest każdemu niezbędne. Najbardziej wkurza mnie to że prawie zawsze te same artykuły tylko nazwane "promocja" sprzedawane są w takich samych cenach, a niejednokrotnie drożej niż normalnie.  http://www.zlotemysli.pl/betina123654,1/prod/6585/budzet-domowy-pod-ostrzalem-adrian-hinc.html A z dzieciakiem iść teraz do sklepu to już naprawdę horror. Dziecku trudniej wytłumaczyć, że na prezenty jeszcze czas a naprawdę nie wszystko musimy kupić.No a nasze skrzynki e-mail to istne reklamowisko i jakoś nie przemawia do mnie to że mogę opłacić sobie opcję bez reklam bo tak jakoś kasy na co dzień coraz więcej wydaje się wszędzie.I lepiej wrzucić pieniążka na potrzebujących bo zostanie dobrze spożytkowany, a skrzynki pocztowe po prostu trzeba opróżniać regularnie.

niedziela, 11 listopada 2012

Czy się uda

 Jak sporo osób tak i ja z różnym powodzeniem próbuję wykorzystać internet do celów zarobkowych. Często czytam różne wypowiedzi na ten temat, a czasem kontaktuję się z osobami które twierdzą, że udało im się osiągnąć sukces. Niestety większość zarabia na naiwności innych i wciskaniu im zupełnie niepotrzebnych artykułów jeszcze wmawianiu klientom, że bez tego artykułu nie można się obyć. Jednak można znaleźć wartościowe oferty i programy do których warto przystąpić. Jednym z nich jest FAMILO ,gdzie rejestrujemy się zupełnie bezpłatnie i od pierwszych zakupów widzimy realne korzyści. Warunkiem jest to że za rejestrować się można tylko z linka polecającego udostępnionego przez osobę promującą dla chętnych podaję  http://www.familo.com/r/betina123  i zachęcam do korzystania. Drugim według mnie świetnym systemem na zarobek jest przystąpienie do Well Team i praca w zespole marketingowym  http://bmajerczyk.com.pl/zarabiaj/  .Okazuje się,że nie trzeba być specjalistą  w programach zarobkowych ale poświęcając trochę czasu na pracę w domu na komputerze można coś osiągnąć.

czwartek, 1 listopada 2012

Halloween

 Wczorajszy dzień w szkołach upłynął pod znakiem Halloween. Chyba wszędzie były organizowane konkursy na najlepszy kostium  a potem żarty na całego. Jako, że mój Patryk dość późno wraca z zajęć to dopiero wtedy zaczął się zastanawiać czy iść po cukierki. Z pomocą przyszła córka sąsiadów bo usłyszała, że jej koleżanki chodzą po przebierane po ulicach. No to mój Patryk też przebrał się i ruszyli z przystrojonym okolicznościowo koszykiem po słodycze no, a ja z nimi jak to określili jako ochroniarz.http://www.zlotemysli.pl/betina123654,1/prod/6542/abc-madrego-rodzica-inteligencja-twojego-dziecka-jolanta-gajda.html  A swoją drogą byłam ciekawa reakcji mieszkańców na nową modę. Okazało się, że chociaż nie wszyscy wiedzieli od razu o co dzieciakom chodzi to zabawa była przednia. Zeszło nam na odwiedzinach kilku domów sporo czasu i przekonałam się, że ludziom potrzeba trochę rozrywki choćby w takiej formie, bo nikt się nie złościł że przeszkadzamy a i do koszyka nazbierali sporo smakołyków.A ponadto był to także sposób na trochę ruchu na świeżym powietrzu o co o tej porze roku trudno.

piątek, 26 października 2012

Szkolenia na topie

 Dochodzę do wniosku, że niektóre zakłady pracy usilnie chcą pokazać jacy są nowocześni. U nas wymyślili, że będą prze prowadzać szkolenia z zakresu jak sobie radzić z stresem w pracy. Jakoś przez te kilkadziesiąt lat nikogo nie interesowało jak sobie radzimy, a teraz stało się to priorytetem.Nikt nie zauważa, że wystarczy aby w naszym konkretnym zawodzie doprowadzić urządzenia (które służą bezpieczeństwu pracy) do stanu niezawodnego działania, a żaden stres nie będzie się nas imał.No tak przecież można zakupić pracownikom po egzemplarzu książki  http://www.zlotemysli.pl/betina123654,1/prod/6182/zwalcz-stres-janusz-konrad-jedrzejczyk.html  i sami w domowym zaciszu poczytamy co i jak. Ale wówczas masa nowoczesnych psychologów nie maiłaby możliwości długo terminowego zajęcia przy szkoleniu masy pracowników, a to czy nam coś takie szkolenia dadzą skoro nie mamy ani chęci ,ani czasu, ani tego co chyba najpotrzebniejsze motywacji. Odnoszę wrażenie, że zmarnujemy to co najcenniejsze wolny czas, bo na te szkolenia trzeba jakoś dojechać niestety.

poniedziałek, 22 października 2012

Szkolenie

 Dzisiaj w szkole Patryka zorganizowano szkolenie na temat radzenia sobie z zachowaniem agresywnym i seksualnością osób niepełno sprawnych intelektualnie. Temat bardzo ciekawy i wymagający uwagi.Dowiedzieliśmy się w ciekawy i nowoczesny sposób jak postępować z młodzieżą, tylko że mało co można zastosować do naszych dzieci. No niektórym rodzicom przyda się ta wiedza w przypadku zdrowych dzieciaków. Podobało mi się twierdzenie, że nasze dzieciaki nie są jakieś inne tylko po prostu mniej mogące. No cóż trochę rozczarowało nas to, że pani psycholog nie umiała nam pomóc w sprawach, z którymi tak naprawdę to sobie żaden rodzic nie radzi.Ze zdrowymi dzieciakami można choćby próbować rozmawiać o seksie ,anty koncepcji i związkach pomiędzy chłopcami a dziewczynami, ale jak rozmawiać z dzieciakami, które niewiadomo co myślą. A tak naprawdę nie wiadomo kiedy obudzi się w nich chęć na seks i jak będą chcieli i próbowali sobie z tym poradzić. I niech kto chce to myśli, że to nie problem ja i nie tylko ja wiemy że to wielki problem, z którym będziemy musieli sobie poradzić i raczej nie można liczyć na jakąś pomoc. Mamy obiecane, że w listopadzie będzie dalsza część szkolenia i pani psycholog obiecała przygotować się na porady w trudnym temacie seksualności u niepełno sprawnych intelektualnie.

sobota, 13 października 2012

Odszkodownie

Patryk ma w końcu wyleczonego i nadbudowanego zęba, którego złamał jeszcze przed wakacjami.I właśnie się dowiedziałam ile odszkodowania Patryk dostanie za ubitego stałego zęba rozciętą wargę. Jest to zawrotna suma,którą wyliczają jako 0,5% od podstawy ubezpieczenia czyli całe trzydzieści pięć złotych. Czyż to nie jest zawrotna kwota? Na pocieszanie dzieciaka po zabiegach pani doktor więcej musiałam wydać, ale w całej tej sprawie dobre jest to że Patryk chce chodzić leczyć zęby u tej akurat pani doktor. A jeszcze można dostać zwrot dwustu złotych jeżeli nadbudowa była wykonana prywatnie. Nam na szczęście pani doktor wykonała nadbudowę zęba  na fundusz i mamy nadzieję, że ta nadbudowa będzie się trzymać, bo w innym przypadku trzeba będzie poprawkę zrobić prywatnie.Przy okazji po informowano mnie, że o zwrot kosztów mogę wystąpić w okresie dwóch lat od zgłoszenia szkody. To mnie przy najmniej trochę uspokoiło, że może nie tak całkiem na marne składanie o odszkodowanie.

poniedziałek, 8 października 2012

CYRK

U nas w miasteczku było wczoraj wydarzenie wielkiej miary.Pamiętam jak w czasach mojego
dzieciństwa przyjeżdżał CYRK to całymi rodzinami szło się obejrzeć widowisko.A teraz kiedy
wszystko można obejrzeć nie wychodząc z domu to już nikogo tak cyrk nie cieszy.Ale kiedy
rzuciłam hasło, że może pójdziemy do cyrku to Patryk powiedział że możemy iść a mój prawie
czteroletni wnuczek był tak za fascynowany mimo tego, że nie miał pojęcia co tam będzie. No to
poszliśmy i co mnie zdziwiło Patryk jako niepełno sprawny wchodził za darmo chociaż bilety wcale
nie były tanie. I niech wszyscy oglądają cyrk na ekranie ,ale na żywo to naprawdę jest coś. Te
zachwycone buzie jak widziały pokaz zwierzaków z bliska i świetne reakcje na żarty klauna to
było warte wyjścia z domu w tak brzydką pogodę jaka była wczoraj. A opowieściom po powrocie nie
było końca. Bo każdemu potrzeba trochę rozrywki takiej
prostej...http://www.zlotemysli.pl/betina123654,1/propd/6619/o-prostu-zyj-przemyslaw-pufal.html

piątek, 5 października 2012

Oj te leki

 Właśnie jestem z Patrykiem  po wizycie kontrolnej u neurologa. Na szczęście nic złego się nie dzieje to Patryk został na tych samych lekach. Niestety pan doktor przekazał mi też złą informację, że według opublikowanej nowej listy leków refundowanych przy upośledzeniu umysłowym leki te są pełnopłatne. Jak zwykle okazuje się, że kiedy brakuje funduszowi kasy to najprostszym sposobem jest utrudnić życie najbardziej poszkodowanym przez los. Wiadomo, że leki chociaż drogie tak trzeba wykupić żeby jakoś funkcjonować. A najważniejsze to dobre samo poczucie urzędników, którzy przy swoich dochodach nie muszą się martwić o ceny jakie narzucają.Ale  żeby tak ciągle nie narzekać to mimo brzydkiej pogody Patryk tryska zdrowiem i humorem.   http://www.zlotemysli.pl/betina123654,1/prod/6665/sztuka-bycia-zdrowym-wallace-d-wattles.html    A  małżonek pomału przyzwyczaja się do zmiany trybu życia

niedziela, 30 września 2012

Choróbsko

Przy rutynowych badaniach kontrolnych u mojego małżonka wyszły niepokojąco podwyższone poziomy potasu i kreatyniny. Lekarz natychmiast kazał udać się do szpitala na leczenie. I niestety okazało się, że nerki odmówiły pracy i trzeba przygotować się do leczenia nerko zastępczego. W pierwszej chwili to był szok i czarne myśli u nas obojga, ale teraz doszłam już do siebie i wiem, że musimy to jakoś znieść i żyć dalej z nadzieją, że mąż dobrze będzie znosił dializy. Naważniejsze żeby się nie załamać i stosować do zaleceń lekarzy. Trochę trudno przekonać o tym najbardziej zainteresowanego, bo według niego po co żyć jak nic nie wolno. Powoli jednak dociera do niego, że nie on jeden choruje bo zobaczył już kilka osób dializowanych i mógł z nimi porozmawiać i dowiedział się, że tak też można prawie normalnie funkcjonować. Pozostaje jeszcze problem co dalej z pracą ale tym się będziemy zajmować jak będzie się kończyć chorobowe.Przy okazji polecam ciekawą pozycję wartą przeczytania..http://www.zlotemysli.pl/betina123654,1/prod/6228/jak-wyleczyc-nieuleczalne-choroby-lidia-szadkowska.html

sobota, 29 września 2012

Telefon

Jak wychodzę do pracy i Patryk zostaje chwilę sam to zostawiam mu telefon komórkowy na którym ma wpisany kontakt do mnie. Do tej pory zawsze tak było, że kiedy chciał coś ode mnie to puszczał mi sygnał i ja mu oddzwaniam. A tu przyszedł do mnie SMS od Patryka. Co prawda niezbyt składny bo treść mi później wytłumaczył, ale samo to że udało mu się wejść w funkcje telefonu i zrobić coś nowego. Do tej pory umiał tyko zadzwonić z kontaktu i co chwilę robi zdjęcia. A jaki dumny był z wysłanego SMSa. Faktycznie nieważna treść ważne , że znowu coś próbuje opanować.

poniedziałek, 24 września 2012

niedziela, 23 września 2012

Złote Gody

Wczoraj mieliśmy w rodzinie piękną i niecodzienną uroczystość. Pięćdziesięciolecie ślubu moich rodziców. Było uroczyście i  kameralnie bo nie jesteśmy zbyt liczną rodzinką, a też i nie wszyscy którzy mieli być dali radę. Cóż ja mówię ich strata. Co rzadko się zdarza mogliśmy usłyszeć jak to nasi rodzice się poznali i jak szybko doszli do wniosku,że będą ze sobą na całe życie. A było to naprawdę szybko bo ślub wzięli równo dwa miesiące od pierwszego spotkania. Oj inne były czasy nikt nie kazał się namyślać, czekać na urzędowy termin. I okazuje się, że szybkie decyzje są bardzo słuszne i trwałe.Chciałam wstawić zdjęcie ale wyskakuje mi błąd serwera.Jak się nie wkurzyć?

środa, 12 września 2012

Warszawa dzień drugi

Dzisiaj kolejny dzień spędzony na zwiedzaniu Warszawy.Oczywiste jest to,że jednym z punktów do zobaczenia jest cmentarz na Powązkach gdzie można zobaczyć groby sławnych polaków. Między innymi zobaczyliśmy kryptę Czesława Niemena pod,którą jego fani ciągle składają kwiaty , były też okładki płyt i ktoś przypomniał słowa znanej piosenki "Pod papugami". po jakimś czasie idziemy i Patryk zaczął śpiewać właśnie tą piosenkę czym nas zaskoczył.No to pytamy go czy wie kto śpiewał ten utwór, na to Patryk"ten facet w kapeluszu".dumna z niego pytam czy zapamiętał jak się ten"facet" i usłyszeliśmy, że Chuck Norris no to trochę nas rozbawił.

wtorek, 11 września 2012

W stolicy

Jesteśmy z Patrykiem na wycieczce w Warszawie. I dzisiaj po całym dniu zwiedzania moje wiecznie rozbrykane dziecko padło plackiem na łóżko i już od prawie dwóch godzin śpi.Trochę mnie to bawi bo nie tylko jego zmogło, w całym hotelu zupełna cisza a przecież część uczestników to dorośli ale też nie wytrzymali tempa zwiedzania. A jutro czeka nas znowu cały dzień wrażeń i całe szczęście że pogoda i humory dopisują.To będzie o czym opowiadać po powrocie. A tak przy okazji dzisiejszego zwiedzania największe wrażenie wywarł widok na Warszawę z tarasu widokowego w Pałacu kultury i zmiana warty przed grobem nieznanego żołnierza,którą udało nam się zobaczyć.

wtorek, 4 września 2012

Nowy rok szkolny

No to rozpoczęliśmy następny rok edukacji. Co roku mimo, że mój Patryk jest już dużym facetem  nowy rok szkolny witamy tak jakby dopiero zaczynał edukację i obowiązkowo muszę być na rozpoczęciu roku szkolnego. Niektórzy tego nie rozumieją ale na szczęście wszystkie koleżanki w pracy mają już dorosłe dzieciaki to wolne udaje mi się dostać. Do ostatniego dnia nie było wiadomo jak będzie wyglądała sytuacja z przywózką naszych dzieciaków po lekcjach, bo jak się okazało znowu więcej dzieci będzie dojeżdżać i to są już trzy etapy edukacji, a np zawodówka kończy późno lekcje.Niestety wszędzie oszczędności i bus będzie zabierał na powrót wszystkie dzieci razem i wychodzi na to, że do szkoły wyjazd o godz.7,00 a powrót prawie o 16,00 ktoś tu chyba niezbyt poważnie podszedł do tematu, bo dzieciaki najnormalniej nie wytrzymują poza domem tyle czasu, przecież to tak jak praca na cały etat.Zobaczymy jak to wszystko się rozwinie bo to dopiero początek szkoły i wszystko się może zdarzyć.

sobota, 25 sierpnia 2012

Co teraz

Mam takie intrygujące pytanie czy lubicie robić zakupy,nosić ciężkie siatki szukać lepszych cen? I wszystko to jeszcze niejednokrotnie z dzieckiem koło siebie no bo niestety nie ma kto z nim zostać.I wiem jaka będzie odpowiedź "musimy robić zakupy bo bez tego człowiek we współczesnym świecie nie przeżyje". Dla wszystkich, którzy cenią swój czas, pieniądz i zdrowie mam propozycję zapisu do Familo.com . Na tej stronie można zobaczyć na czym to polega , a potem naprawdę zachęcam do skorzystania i zarejestrowania się z mojego linka polecającego http://www.familo.com/r/betina123  .Naprawdę uważam, że warto uczestniczyć w tym programie bo:rejestracja jest bezpłatna, nie ma żadnych zobowiązań jedyny wymóg to zakupy na kwotę minimalną 5o zł miesięcznie ,ale jak chcemy je mieć bezpłatnie dostarczone pod drzwi to muszą być na kwotę 150 zł. A takie kwoty wydaje się co kilka dni w spożywczym tradycyjnie taszcząc siatki. Nie wiem czy trzeba coś jeszcze dodawać zachęcam do zapisu.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Kolacja

Są takie dni kiedy przychodząc z pracy nie mam już siły na nic i to dosłownie. No a jeszcze w związku ze startem bardzo ciekawego systemu sprzedaży detalicznej do którego przystąpiłam  i polecam go wszystkim którym zależy na tańszych zakupach codziennych artykułów   http://www.familo.com/r/betina123  ,wieczorem było szkolenie w którym wiele ciekawych rzeczy przekazują.No a w domu jeszcze z niepełno sprawnym dzieckiem kto je ma to wie jak wygląda przyjście z pracy. Zawsze moc tematów które muszą być natychmiast poruszone bo mój Patryk wszystko musi mi przekazać i to już teraz.W końcu zrobiło się późno i kiedy Patryk zapytał a co na kolację to mnie rozbroiło bo zapomniał, że już jadł.Mówię mu żeby powiedział na co jeszcze ma ochotę to zrobię. A za chwilę na tależu przynosi mi podgrzaną w kuchence parówkę z sosem, który tylko on lubi i mówi że to kolacja dla mnie bo widział że nie mam czasu. Normalnie szok i zaskoczenie ale to bardzo miłe zaskoczenie.

sobota, 11 sierpnia 2012

Nie przeszkadzaj

Dzisiaj znowu Patryk został sam w domu na czas kiedy jesteśmy z mężem w pracy. Zostawiłam mu telefon żeby mógł zadwonić kiedy będzie czegoś potrzebował. Jako że się nie oddzywał sama do niego próbowałam dzwonić tylko z numeru którego nie zapisałam w telefonie. Zdziwiło mnie,że nie odbiera i spróbowałam jeszcze raz tym razem ze starego numeru i wtedy odebrał i jeszcze mnie poinstruował, że nieznanych numerów się nie odbiera bo nie wiadomo kto dzwoni. Nie myślałam, że Patryk tak bierze do siebie to co usłyszy, a przypomniało mi się jak niedawno rozmawiałam przy nim ze znajomą, która powiedziała ,że żadnych obcych i zastrzeżonych numerów on nie odbiera bo ona woli wiedzieć z kim rozmawia.No to wytłumaczyłam Patrykowi żeby jednak odebrał jak będzie telefon dzwonił bo nikt obcy nie zna tego numeru i kiedy później zadzwoniłam to mi zwrócił uwagę że mu przeszkadzam  i jak będzie coś chciał to sam zadzwoni. Oj coraz bardziej samodzielny ten mój Patryk, ale to dobrze bo łatwiej nam wszystkim.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Znowu do dentysty

Nadszedł termin wizyty na usunięcie kolejnego zęba który był wyleczony, ale niestety ułamał się w samym dziąśle. Patryk do chwili kiedy wszedł do gabinetu pokazywał, że się nie boi. Niestety kiedy trzeba było wejść znowu scenka, w stylu że mnie nie boli , albo przyjdźmy kiedy indziej. Na szczęście udało się go namówić na wejście  i pokazanie lekarzowi co jest do zrobienia. Na wstępie pan doktor mówi że możnaby spróbować uratować tego zęba,tylko że kiedy spytałam ile taka rekonstrukcja kosztuje dowiedziałam się, że sporo no i niestety gwarancji nie ma że ząb się będzie trzymał. A jeszcze kiedy wytłumaczyłam jaki problem mam z Patrykiem żeby utrzymać higienę zębów sam stwierdził, że trzeba usunąć.Oczywiście usuniętego zęba wziął sobie na pamiątkę i pokazywał każdemu kogo spotkał . Niestety wiem że  usunięcie połamanych zębów to najprostsza rzecz Problemem w przypadku naszych dzieciaków i z tego co widzę większości dorosłych upośledzonych jest zrobienie protezki zębowej, a przez to za jakiś czas  będą kłopoty z przeżuwaniem pokarmów i jak na dzień dzisiejszy nie widzę wyjścia z tej sytuacji.

niedziela, 29 lipca 2012

....

Coraz częściej mój Patryk pokazuje że jednak nie jest z nim tak źle i da sobie radę.Jak to u niego bywa niestety to w wakacje wstaje wcześnie rano i żeby nie chodzić głodny nauczył się sam sobie przygotować coś do jedzenia. Faktem jest że produkty do przygotowania śniadania są prawie gotowe bo chleb,wędliny i sery kupuję zawsze krojone żeby było mu łatwiej. Ale od kilku dni śniadaniowym hitem Patryka jest kogel-mogel. Dla ułatwienia robi go mikserem jednym mieszadłem  szkodą jest tylko to że zniszczył już dwa kubki bo się obtarły w środku. Jednak najważniejsze jest to że nauczył się umiejętnie oddzielać żółtko od białka a jak wiem nie każdemu się to udaje. Kiedy chciałam się dowiedzieć gdzie się tego nauczył, to usłyszałam że w internecie jak gra w gotowanie. Czyli muszę odwołać to że gry tylko ogłupiają, okazuje się że można się też czegoś nauczyć grając.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Jak w grze

Pojechaliśmy na przejażdżkę a Patryk wymyślił sobie,  że pojedzie skrótem. Jak zwykle upomniałam go żeby uważał, ale skończyło się na przeciągłym -e mammoo.Jadę kawałek przed nim obracam się i widzę Patryk władował się w krzaki i nawet nie pisnął żebym się nie złościła. Chwilę próbował sobie sam poradzić ale nie bardzo mu to wychodziło. Obok przechodziło dwóch nastolatków i jeden podał Patrykowi rękę i pomógł się wyplątać z krzaków. Moje kulturalne dziecko podziękowało za pomoc i już do mnie zanim zdążyłam coś powiedzieć rzucił hasło" nic mi się nie stało, zostały mi dwa życia" . W pierwszym momencie nie zrozumiałam o co chodzi to mi wytłumaczył, że wylądował jak w grze na komputerze i ma jeszcze dwa życia do stracenia.

czwartek, 19 lipca 2012

Stomatolog

Patryk miał na dzisiaj termin na leczenie tego ułamanego zęba.Jak było do przewidzenia tylko pierwsza wizyta upłynęła bez ekscesów. Dzisiaj musiałam całą drogę zapewniać, że pani doktor będzie ostrożnie leczyć i że prawdopodobnie nie będzie zbyt bolało.Jako że na korytarzu było kilka osób to udało mi się przekonać Patryka żeby nie robił obciachu bo jest dużym facetem a zęba musi naprawić. W gabinecie, który jak już wspominałam nie różni się od gabinetów prywatnych pod względem wyposażenia Patryk zachował się super,a kiedy maił sprawdzane czy ząb się wystarczająco zatruł to mnie się słabo robiło a on dopóki mu nie powiedziałam żeby jeśli go boli to ma ścisnąć mi rękę to wcale nie okazywał,że coś czuje. Nawet pani doktor była zdziwiona,że tak spokojnie siedzi.Przed wyjściem jeszcze nas poinformowała że prawdopodobnie będzie go trochę bolało i żeby podać tabletki przeciw bólowe, ale minęło pięć godzin a Patryk się nie skarży. I co najważniejsze obiecał że dalej będzie chodził na leczenie...http://www.zlotemysli.pl/betina123654,1/prod/6228/jak-wyleczyc-nieuleczalne-choroby-lidia-szadkowska.html

środa, 18 lipca 2012

Kolektory

Umówiłam się po pracy  z doradcą w sprawie kolektorów słonecznych.Mąż stwierdził, że się a dużo napatrzyłam na dachy podczas jazdy autokarem na wczasy, ale faktycznie w Bułgarii co dom to solary na dachu. No to pomyślałam co mi szkodzi dowiedzieć się czegoś konkretnie na ten temat tym bardziej że porada miała być bezpłatna i niezobowiązująca do podpisania jakiejkolwiek umowy .I cóż na początek rozczarowanie bo za mało płacę za prąd żebym odczuła konkretną ulgę w opłatach po instalacji tych paneli , ale jakby popatrzeć w dłuższym czasie i przy prognozowanych podwyżkach energii, to jeszcze biorąc pod uwagę że byłoby ekologicznie to doradca -radzi instalację.Może i te koszty nie są aż tak wysokie i miałoby być też do finansowanie z funduszy unijnych, ale niestety jak dla mnie na dzień dzisiejszy za drogo czym rozczarowałam panią  doradzającą instalację.Niby nic zobowiązującego , ale ciężko rozmawia się kiedy ktoś próbuje podejść człowieka reklamą, że wszystko skredytują to miesięcznie nie będzie tak drogo itd. Ale udało mi się iść na mały kompromis po prostu wzięłam wizytówkę i obiecałam się skontaktować kiedy poprawią mi się dochody, na co niestety liczyć raczej nie mogę. Atak przy okazji jeśli kogoś trapią kłopoty natury finansowej to polecam http://goo.gl/LqEiK   .

niedziela, 15 lipca 2012


No to szczęśliwie udało nam się prawie bez problemów odbyć podróż na wakacje do Bułgarii. Moi rodzice trochę żartowali, że poco pojechaliśmy jak u nas też upały. Ale jest zasadnicza różnica pomiędzy upałem nad ciepłym morzem, a upałem w pracy. Najważniejsze, że Patryk z zadowoleniem większość czasu spędzał pluskając się w morzu albo w basenie. Niestety czas szybko płynie i wróciliśmy opaleni i z naładowanymi dobrą energią organizmami do codziennych zajęć.

czwartek, 28 czerwca 2012

Skakanie

Na początku tygodnia Patryk znowu przebił swoje dotychczasowe wypadki. Kiedy szedł się przebrać do szatni skoczył ze schodów tak niefortunnie, że ubił sobie jedynkę i rozciął dość nieładnie wargę. Kiedy go przywieźli ze szkoły to się przeraziłam jego wyglądu, a na dodatek co u niego jest niezwykłe sam stwierdził, że musimy iść do dentysty.Najpierw próbowałam się skontaktować ze stomatologami u których już kiedykolwiek byliśmy. Niestety nigdzie nie mogłam się dodzwonić, więc wsiedliśmy w auto i pojechałam sprawdzić nasz ośrodek zdrowia. Na nasze szczęście dentysta  przyjmował po południu, ale nie miał ochoty nas przyjąć bo ma długie terminy. No to ja na upartego mówię żeby mi wskazał miejsce gdzie mam się udać z niepełnosprawnym okaleczonym dzieckiem. Po kilku głębokich westchnięciach powiedziano mi że mam poczekać na korytarzu. Oczywiście pani doktor była zdziwiona , że nie mamy kartoteki,no i że trzeba założyć a trwało to tylko chwilkę.Patryk był chyba strasznie wystraszony bo pierwszy raz tak spokojnie siedział i robił co mu lekarz kazał. Zabezpieczono zęba i pani doktor mówi że trzeba go wyleczyć. No to ja spokojnie pytam czy mogłaby ona mu go wyleczyć, na to usłyszałam że są bardzo długie terminmy. W takim razie zapytałam czy to lekarstwo tyle wytrzyma ,a skoro nie to co mam zrobić. Znowu kilka westchnięć i polecenie asystentce wpisania nas na termin po powrocie z wczasów. Na drugi dzień zapytałam  wychowawcy czy słyszała co się dzień wcześniej stało  i dowiedziałam się że będzie robić protokół powypadkowy do ubezpieczyciela. Zawsze myślałam że opinię lekarską dostarcza się po zakończeniu leczenia, a tu telefon ze szkoły, że Patryk będzie miał kartkę do wypełnienia i oddania jak najszybciej. No to ja znowu do lekarza i znowu proszenie o wypełnienie druczka, który nie jest moim wymysłem i znowu bo pani doktor nie ma czasu itd. Normalnie można się naprawdę wkurzyć gdybym wiedziała ile z tym zachodu i zmarnowanego czasu na korytarzu przed gabinetem lekarskim  to wogóle bym nie głosiła wypadku w szkole, ale z drugiej strony przecież płacę ubezpieczenie to dlaczego nie żądać zadośćuczynienia za ból?

niedziela, 24 czerwca 2012

Patryk od małego dziecka nie bał się żadnych owadów i co tylko udawało się złapać lądowało w słoiku. Myślałam że wyrósł z tych pomysłów bo od jakiegoś czasu nie szukał słoików na zwierzaki jak to nazywał. Ale ostatnio złapał małego konika polnego i na nic były moje prośby,żeby wypuścił owada, zamknął go w słoiku i zabrał trofeum na zajęcia w świetlicy. Jakie było moje zaskoczenie kiedy po zajęciach pokazał mi słoik.O oczywiście konika wypuścili, a według mnie jest to bardzo ładny świecznik wykonany samodzielnie przez Patryka. Tylko szkoda spodni które też przy okazji zostały podmalowane.

piątek, 22 czerwca 2012

Gderanie...

Kiedy po kila razy zwracam moim chłopakom w domu uwagę na to czy coś zrobili często słyszę hasło, że gderam. No to staram się jak najczęściej sama sprawdzać czy wszystko jest zamknięte, zakręcone, zgaszone itp.Kilka dni temu ktoś na zewnątrz domu używał węża ogrodowego do jakiego celu niezbyt ważne. Niestety nie wiem ile czasu nikt nie zwrócił uwagi na to,  że woda nie została zakręcona. Fakt że się zdenerwowałam kiedy zakręcałam kurek a skoro nikt nie chciał się przyznać kto i kiedy odkręcił, zostało pogderać do samej siebie. Ale dopiero dziś dotarło do mnie że lała się dość długo, a to dlatego że spisywali dziś liczniki i pani z wodociągów od razu zwróciła uwagę, że naciągnięte więcej wody niż zawsze. No i jak tu nie gderać ze złości. Pozostaje mi nadal dokładnie wszystko sprawdzać.

środa, 20 czerwca 2012

Ławeczki

Jak w wielu miastach tak i u nas zagospodarowano miejsca w przyjemnym otoczeniu na małe parki,takie w których jest kilka ławek gdzie można by przysiąść na chwilę i odpocząć na przykład po dość męczącej jeździe na rowerach. Właśnie można by gdyby ławeczki nie zostały niemalże zawłaszczone przez element od rana umilający sobie czas napojami alkoholowymi. Co z tego że prawnie nie wolno spożywać alkoholu w miejscach publicznych skoro policja przejeżdża koło takich miejsc i wcale nie zwraca uwagi,a  o karaniu delikwentów to już wcale nie ma co myśleć. Niestety nie jest to sytuacja jednorazowa, ale trwa w najlepszego jak tylko pogoda w miarę sprzyja. Pytanie po co tworzyć takie z założenia miejsca wypoczynku skoro trzeba je omijać dużym łukiem żeby nie narazić się na przykre spotkania.

środa, 13 czerwca 2012

Szczawnica



Dzięki temu że Patryk chodzi na zajęcia to tym razem pojechaliśmy do Szczawnicy. Niestety tym razem niezbyt sprzyjała nam pogoda, ale ważne że humory dopisały.  Kiedy dojechaliśmy na miejsce zakwaterowania to miałam niezły ubaw z dzieciaków .Zaraz po przydzieleniu pokoi okazało się  że nie są wyposażone w telewizory.  Mnie i Patrykowi to nie przeszkadzało ale większa część wycieczki twierdziła że muszą obejrzeć meczi rozpoczęły się poszukiwania odbiornika. Na szczęście znaleźli jeden na jadalni i wieczorem po kolacji tylko parę osób zdecydowała się na spacer po uzdrowisku.A naprwdę powietrze i okolice są  tam nie do opisania to poprostu  trzeba przynajmniej raz zobaczyć i pełną piersią pooddychać. Bardzo nam się spodobały kwietniki w kształcie zwierząt spotykane w pienińskich uzdrowiskach.I ciekawe dlaczego na mostku napis Szczawnica jest umieszczony tak jakby z błędem konstruktora.

sobota, 9 czerwca 2012

EURO-szaleństwo

Niestety zaczął się długo zapowiadany horror domowy czyli codziennie mecze piłki nożnej.  Niestety nasz domowy kibic jest głośnym i irytującym fanem piłki przez co nic innego nie można pooglądać nawet jak się zamknie drzwi do innego pokoju.Wszystko byłoby dobrze gdyby ci piłkarze grali jakoś znośnie, ale nie trzeba się znać na piłce żeby widzieć że nie ma się z czego cieszyć. No a każde złe zagranie przez mojego małżonka jest dobitnie i niewybrednie komentowane, chociaż wcale nie rozumiem po co bo i tak tych komentarzy nikt nie słucha.Ale cóż nie ma na to rady trzeba przeczekać to szaleństwo za kilka tygodni wróci normalny spokój i w domu i na ulicach.

czwartek, 31 maja 2012

Okulista

Na początku lutego zarezerwowałam termin Patrykowi na kontrolę do okulisty.Czas szybko leci i kiedy miałam iść na wizytę to zadzwoniłam z zapytaniem czy się aby coś nie zmieniło bo u nas do okulisty trzeba przyjść wcześnie i zarezerwować sobie kolejkę. Kiedy w końcu udało mi się dodzwonić do ośrodka pani w recepcji oznajmiła mi że punkty z NFZ tu już wyszły i okulista nie przyjmuje. Na pytanie po co dają terminy skoro dostać się nie można usłyszałam, że co ja sobie myślę że za darmo nikt leczył nie będzie, a jak chcę za darmo to mogę próbować ustalić sobie termin w październiku.  A jak chcę wcześniej to mogę próbować pod numerem... w innej miejscowości- nawet dokładnie nie wiem gdzie tam jest ośrodek .Niestety  tam pewno też nie przyjmują ale kazali podawać im ten numer to podają.  Normalnie jakbym tam była to nie wiem jakby się to skończyło a tak to mi tylko słuchawkę odłożyła i po rozmowie.Ciekawi mnie czy wszędzie w taki sposób traktuje się osoby płacące ubezpieczenie zdrowotne i po kiego diabła je płacić skoro i tak muszę wybrać się do lekarza prywatnie? Naprawdę szczęście że moje dziecko nie potrzebuje zbyt wielu wizyt specjalistycznych bo przy puszczam że z moimi dochodami częściej do lekarzy chodzić nie można.

środa, 30 maja 2012

Dzień rodziny

To niesamowite jak ten czas szybko leci i jak nasze dzieci szybko rosną. Najbardziej widać to wtedy kiedy co jakiś czas spotykamy się na różnych uroczystościach szkolnych. W tym roku dla odmiany zamiast tradycyjnego Dnia Matki  kiedy przychodziły same mamy,organizowano dzień rodziny i przyszło dużo więcej rodziców. Jak zwykle dzieciaki pod opieką nauczycieli przygotowały piękne występy a przy niektórych piosenkach w ich wykonaniu aż łzy stawały w oczach a po części oficjalnej mogliśmy porozmawiać z innymi rodzicami bo tak naprawdę tylko rodzic dzieciaka z problemami zrozumie drugiego rodzica który też ma takiego dzieciaka. Bo tak naprawdę nas cieszą tak prozaiczne osiągnięcia wyczyny naszych dzieci, że  niektórych to zadziwia.

niedziela, 27 maja 2012

Autostop

Często jeżdżę samochodem na krótkich trasach do miast położonych w pobliżu naszego.Jedno z nich odwiedzam dość często bo mieszka tam moja rodzina. I tak się złożyło,że jak to u nas w pracy bywa został mi przerwany urlop i akurat wczoraj miałam dniówkę. Po pracy okazało się że całkiem zapomniałam kupić karmę dla naszego psiaka i musiałam jechać do sklepu pamiętając o tym, że w niedzielę będą sklepy zamknięte. Pomyślałam, że przy okazji podjadę od razu z prezentem do mamy i złożę życzenia. Po drodze na przystanku widzę że stoi kobieta i próbuje złapać okazję. Zrobiłam coś czego nigdy wcześniej nie robiłam wzięłam autostopowiczkę właściwie tylko dlatego że doskonale wiem że po dziewiętnastej nie ma nic w kierunku miasta. Potwierdziła moje przypuszczenia i wydawało się że jest wdzięczna za możliwość dojazdu. Jako że nie była rozmowna to usłyszałam tylko że stała już   od jakiegoś czasu i nic nie jedzie.Kiedy dojeżdżałyśmy to pytam gdzie chce wysiąść bo ja jadę do konkretnego sklepu i raczej nie będę kursować po mieście. Od powiedziała mi że chciałaby przesiąść się na autobus  i kiedy jej powiedziałam gdzie się w takim razie zatrzymam żeby miała blisko to najzwyczajniej w świecie od powiedziała mi że nie wie jak dojść. Kiedy  wytłumaczyłam gdzie ma iść i że to naprawdę blisko oraz że będzie musiała dość szybko wysiąść bo tutaj nie wolno stać to nawet nie usłyszałam podziękowania za podwóz. I znowu mi się przypomniało dlaczego nie biorę pasażerów nawet kiedy jadę sama .Po prostu nie lubię oburzonych niewdzięczników że nie na samo miejsce podwożę.

piątek, 18 maja 2012

Znowu zimno

Już było tak pięknie na ogródku zawiązały się owoce na drzewkach i krzewach. Przeszły dni zwane zimnymi ogrodnikami całkiem bez szkody i niestety natura pokazała co potrafi.Dzisiejszej nocy był miejscami taki mróz, że co wrażliwsze rośliny poległy i niestety jak już chyba od czterech lat znowu nie będzie włoskich orzechów bo całe drzewa sczerniały a i piękne jeszcze wczoraj krzaki winogron dzisiaj smutno zwisają z podpór. Przykre to  ale z pogodą się nie wygra a najbardziej drażni to, że teraz jest pięknie słonecznie i coraz cieplej. Ciężko jest patrzeć jak w ciągu jednej nocy psuje się część roślin które już nie zaowocują a tylko będą szpecić otoczenie.

środa, 16 maja 2012

Trening przed EURO



Jak widać na zdjęciach nasz psiak już całkiem doszedł do siebie po starciu z innym psem. Niestety nadal obszczekuje każdego napotkanego na spacerze psa a one nie pozostają mu dłużne i pozostaje ewakuacja na ręce. Teraz oszalał na punkcie piłki i goni z nią po całym domu. Chwilami wydaję się że treningi ma bardziej efektywne niż piłkarze.

wtorek, 15 maja 2012

Miejsce parkingowe

Pojechałam z Patrykiem na zakupy i jako że było to po południu to parking jak zwykle pełny samochodów. Niby jest wyznaczone miejsce parkingowe dla niepełno sprawnych ale jak żeby tam zaparkować to trzeba chyba rowerem przyjechać. Przecież powinny być jakieś parametry dotyczące wielkości takiego kawałka placu bo nie wystarczy tylko wjechać trzeba się jeszcze wydostać z samochodu. Jeśli ja mam problem z dzieckiem które jest chodzące to z wózkiem inwalidzkim nie ma mowy żeby na takim miejscu sobie poradzić. A od jakiegoś czasu przyglądam się miejscom parkingowym i widzę że to dotyczy nie tylko sklepu w naszym mieście.Kierowcy którzy nie korzystają z miejsc dla niepełno sprawnych jakoś idealnie parkują kilka cm od linii wyznaczonej jako koperta a żaden nawet nie spróbuje pomyśleć jak obok niego wstawić samochód bo przecież on nie stoi na kopercie.Trudno zmienić mentalność ludzką dopóki sami nie będą zmuszeni do szukania oznaczonych parkingów.

piątek, 11 maja 2012

Zaległy urlop

Po przepracowanej  nocy i próbie odespania która jak każdy pracujący na zmiany wie nie ma nic wspólnego z normalnym spaniem, dowiaduję się że w sejmie prze głosowano na tak ustawę wydłużającą wiek emerytalny. Czyli jak zwykle ludzie pracy zostali potraktowani jak zło konieczne  którym trzeba pokazać że mają prawo (nie zawsze) pracować z zarabianiem już gorzej.Co z tego że wydłużą wiek emerytalny skoro nasze zarobki są tak marne że to co odkładamy na składki emerytalne nie wystarczy na przeżycie nawet krótkiego czasu na emeryturze. Przy całym moim optymistycznym nastawieniu do życia dochodzę do wniosku że zamiast emerytur dla tych którym uda się dożyć, może zaczną proponować wyjazd do krajów gdzie eutanazja jest zgodna z prawem na życzenie i po problemie.Ale co się martwić do emerytury zostało prawie dwadzieścia lat przy przepracowanych do tej pory trzydziestu czterech.Na razie odpoczywam na zaległym urlopie.

poniedziałek, 7 maja 2012

Psy

Skończył się bardzo długi dla niektórych weekend,a mnie będzie się kojarzył z przykrym wspomnieniem cierpienia mojego psiaka. Kiedy się zrobiło ciepło to ludzie tłumnie wychodzą na spacery także z psami, które częściej niż na spacerze są zamknięte w kojcu. Przeważnie są to duże psy, a w związku z tym  że rzadko opuszczają swoje stałe miejsce są nieprzewidywalne. I właśnie taki duży wilczur wyrwał się właścicielce z rąk i biegał ze sznurem przy obroży po naszej spokojnej uliczce. Kiedy dzieciak zobaczy taką bestię to naturalne że chce się ukryć i właśnie w takiej sytuacji mój psiak, który oszczekiwał przez ogrodzenie tego dużego psa wybiegł przez uchyloną bramkę i swoją głupią mentalnością chciał przegonić intruza. Niestety wielki pies rzucił się na małego i za żadne skarby nie chciał puścić, zresztą jakoś nigdy nie słyszałam żeby obcy pies słuchał kogokolwiek oprócz właściciela, który wtedy nawet nie miał pojęcia gdzie jest jego pies. Skończyło się na tym że mój psiak poturbowany został uwolniony przez małżonka który na szczęście siłą odciągnął wilczura za sznur na którym właściciele go wyprowadzają. A gdyby go nie było w domu, albo gdyby pies chwycił biegające dziecko? Czy wtedy też właściciele tłumaczyliby się, że jest taki upał to chcieli psu ulżyć i wypuścili z kojca,żeby pobiegał. Kiedy ludzie dorosną do tego że nie każdy musi mieć dużego i silnego psa bo to same kłopoty i to niezależnie od tego jakiej jest rasy. Moim zdaniem nie umiesz upilnować psa to go nie kupuj a jak już masz takiego dużego psa to niestety trzeba go trzymać u siebie na podwórzu szczelnie ogrodzonym,żeby nie było możliwości ucieczki i biegania samopas .

niedziela, 29 kwietnia 2012

Jest tak ładna pogoda że grzech siedzieć w domu.  Tylko jak przekonać o  tym dzieciaka który nie chce nigdzie wychodzić bez potrzeby bo zawsze mówi że coś musi zrobić, albo jest zmęczony. Nakłoniłam męża do sprawdzenia stanu naszych dość mocno sfatygowanych rowerów i pod presją wyłączenia i zabrania myszki od komputera niemalże siłą wyciągnęłam Patryka na przejażdżkę. Nie byłby sobą gdyby nie naciągnął mnie na lody, ale nic za darmo musiał obiecać, że pojedziemy do domu dłuższą drogą co uczynił po zjedzeniu loda i odpoczynku w parku.  Zatem sezon rowerowy można uznać za otwarty.

piątek, 20 kwietnia 2012

Spotkanie Wielkanocne

Wczoraj mieliśmy w fundacji coroczne spotkanie wielkanocne w którym biorą udział podopieczni fundacji,ich rodziny pracownicy i zaproszeni goście. W tegorocznym spotkaniu część oficjalną jak zwykle zakończono ważnymi informacjami i chyba po raz pierwszy nie musimy się martwić o działalność świetlicy terapeutycznej do której uczęszcza mój Patryk. Okazało się,że są pieniądze na działalność na okres trzech lat. Do tej pory corocznie był strach, że nasze dzieciaki nie będą miały dostępu do świetlicy bo kończą się pieniądze i nie wiadomo co dalej. Toteż po takim stwierdzeniu, że kolejne trzy lata świetlica jest nie zagrożona przyjęliśmy z zadowoleniem.Później było miłe spotkanie przy smakołykach przygotowanych przez podopiecznych i można było porozmawiać z innymi rodzicami. Szkoda że tak rzadko organizowane są takie spotkania wszystkich razem bo wtedy zawsze można porozmawiać z innymi rodzicami którzy też mają chore dzieciaki i jak sobie radzą z problemami dnia codziennego, a przy okazji zobaczyć jak nasze dzieciaki zachowują się w swoim gronie bo na co dzień każde z nich jest jednak poprzez swoje choroby raczej odizolowane od rówieśników. Mentalność społeczna wobec niepełno sprawnych zmienia się na lepsze ale niestety nie wszystkie bariery można przełamać.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Znowu zamek

Ostatnim czasem Patryk nabiera wreszcie nawyku odkładania ubrań na miejsce. Nie zdarza się to zbyt często, ale jak już powiesi kurtkę to jej nie sprawdzam bo się złości. W piątek też odwiesił kurtkę z której odpiął rękawy bo było mu za ciepło. Dzisiaj niestety okazało się, że znowu pada i trzeba przypiąć rękawy do kurtki. Niestety odpinając nie patrzył jak i uszkodził zamek przez co nie można było normalnie go przymocować tylko częściowo musiałam zaszyć. Swoją drogą to strasznie denerwujące, że teraz większość rzeczy jest wykonana tak, że trudno przez sezon utrzymać ubiór w porządku. Zawsze albo psuje się suwak albo odpadają zatrzaski już nie mówiąc o tym, że prawie każdą koszulkę trzeba zszywać bo się pruje.I to wcale nie ważne czy kupi się w sklepie czy na targu. Jakoś nie mogę przyzwyczaić się do tego, że co chwilę trzeba ciuchy reperować.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Gdzie na wakacje?

Jak co roku mamy dylemat gdzie jechać na wypoczynek wakacyjny. Od ilości ofert można dostać ała. Już od jakiegoś czasu stanęło na tym , że albo Chorwacja , albo Bułgaria. Oczywiście pytając mojego Patryka to jemu tylko chodzi o basen a jeszcze jakby była zjeżdżalnia to pełnia szczęścia. Niestety takie wyszukane warunki to cena pobytu idzie tak w górę, że trzeba by było wziąć na wyjazd kredyt. Znalazłam całkiem przyzwoite oferty w Bułgarii, które Patrykowi też przypadły do gustu , a małżonek stwierdził, że jemu obojętne gdzie za rezerwuje bo wszystko mu pasuje. Mam tylko nadzieję, że wszystko będzie jak w ofercie i nie zostaniemy gdzieś na plaży bez kwaterunku bo teraz to się różne rzeczy słyszy. Ale jak nie pojedziemy to nie zobaczymy, a może okaże się, że wcale nie trzeba przepłacać a można dobrze wypocząć. Swoją drogą to Patrykowi wzięło się na wspominki i mówi, że chciałby jechać do Chłapowa byliśmy tam parę lat temu i było całkiem fajnie tylko niestety trafić u nas na pogodę to jak w totolotka a nad morzem czarnym powinno z założenia być ciepło i słonecznie. Zobaczymy..

piątek, 6 kwietnia 2012

Wyzysk

Moja znajoma z racji tego, że nie pracuje z potrzeby pieniędzy łapie się za każdą możliwą pracę. Ostatnio dowiedziała się o pracy dorywczej przy sprzedaży rozmaitych produktów. Ucieszyła się, że przed świętami dorobi trochę do renty. I jak najbardziej odpowiadało jej nawet to, że praca miała być tylko trzy razy w tygodniu. Przez te trzy dni wykonywała wszystkie polecenia i po trzecim dniu spytała kiedy może liczyć na pieniążki. No i wtedy dowiedziała się, że czas który prze pracowała to było szkolenie a za szkolenie właścicielka sklepów nie płaci. Nie była jedyną osobą która była tam tylko przez trzy dni nie wiedząc o tym, że nabijają portfel właścicielce.W okresie przed świątecznym kiedy ruch na stoiskach większy można bezkarnie jak widać wykorzystywać osoby będące w trudnej sytuacji materialnej. Na zakończenie dowiedziała się tylko, że jak będzie taka potrzeba to właścicielka sklepów ma przecież numer telefonu chętnych do pracy i może zadzwonić. Tylko, że ja odnoszę wrażenie że następnym razem znowu pojawi się ogłoszenie, że szukają dyspozycyjnych osób do pracy dorywczej i znowu naiwni darmowi pracownicy przyczynią się do wzrostu dochodów pani właścicielki. Przykre przed świąteczne doświadczenie.

środa, 4 kwietnia 2012

oznaka wiosny

Nareszcie widać pierwsze wiosenne kwiatki. Co prawda powinno być ich znacznie więcej, ale niestety w ogródek wdał mi się jakiś paskudny gryzoń i po zimie zostawił masę dziur w ziemi i pozjadał cebulki kwiatków. Kupiłam w ogrodniczym preparat żeby się go pozbyć tylko czy będą jakieś efekty to nie wiem. Jak na razie to muszę obserwować i w miejsca po cebulkach będę nasadzać jakieś inne kwiatki tyle tylko że teraz smutno wygląda mój ogródek. Dobrze że chociaż jest pogodnie i ciepło to się trochę zazieleni będzie można zaczepić wzrok o krzewy bo już ładnie puszczają pączki. Oczywiście tylko te którym udało się przetrwać zimowe mrozy i nie podkopał ich gryzoń.

sobota, 31 marca 2012

.Stroik

Święta zbliżają się w szybkim tempie ,a tym samym nabywamy nowe świąteczne dekoracje. Ja od jakiegoś czasu jeśli tylko mogę to wspomagam Fundację Brata Alberta do której uczęszcza mój Patryk. Miło mi pochwalić się stroikiem w którego wykonaniu pomagają podopieczni świetlicy terapeutycznej , jak co roku takie stroiki można nabyć na różnego rodzaju kiermaszach przed świątecznych.Kupując takie prace wiążemy przyjemne dla oka z pożytecznym dla fundacji bo jak wiadomo pieniądze są na działanie fundacji bardzo potrzebne.

niedziela, 25 marca 2012

Dostawa

Zauważyłam, że niektóre przedmioty użytkowe potrafią złośliwe kończyć swoje działanie wtedy kiedy nie można ich zastąpić. Przynajmniej tak mi się wydawało do wczoraj gdy jak zwykle podczas gotowania obiadu skończyła mi się butla z gazem. Nie miałam czasu żeby jechać na stację benzynową i jak zwykle w takich przypadkach kończyłam gotowanie na maszynce elektrycznej. Po południu odwiedzili nas znajomi i tak jakoś zgadaliśmy się na temat gazu i dali mi namiar na firmę która dostarcza gaz w butlach nawet w niedzielę. Trochę mnie to zdziwiło bo firma z której usług korzystałam do tej pory nawet w soboty dostarczała butle tylko do godzin południowych, ale co szkodzi zadzwonić i zapytać.I faktycznie kierowca przyjechał w ciągu czterdziestu minut nawet od razu zapytał czy ma zamontować. Żeby było jeszcze milej dodają gadżet w formie gąbki do mycia naczyń kartę stałego klienta i cena niższa niż na stacji benzynowej. I jak tu nie być mile zaskoczonym?Teraz tylko pozostaje sprawdzić na ile czasu wystarczy bo różnie to bywa z napełnieniem.

niedziela, 18 marca 2012

Wypalacze

Człowiek tak czeka na wiosnę że zupełnie zapomina o złych działaniach ludzi w tym czasie. Niestety kiedy tylko trochę obeschną trawy co rusz jakiś maniak bierze się za wypalanie. Gdyby tak jeden z drugim przez lato popracował nad koszeniem to teraz nie byłoby czego palić a tak co rusz słychać syreny straży pożarnej.Pojechałam z Patrykiem do sklepu i kiedy byliśmy na zakupach jakiemuś wypalaczowi uciekł ogień i zaczęło się rozprzestrzeniać w stronę sklepu i parkingu, na szczęście ktoś przytomnie wezwał straż i zapobiegli nie szczęściu, a chyba nawet taki podpalacz wie że trudno upilnować ogień kiedy na dodatek wieje wiatr. Tylko że nikt nie uczy się na błędach poprzedników i każdemu się wydaje że dobrze robi. Pozostaje tylko mieć wdzięczność do strażaków że tak skutecznie działają.

wtorek, 13 marca 2012

Błoto

Jak co jakiś tak i dzisiaj po zajęciach na świetlicy Patryk musiał przyjść na parę minut przed zmianą do mnie do pracy. Wszystko już miałam przygotowane do przekazania a moje dziecko prosto z błota wszedł do środka i nawet nie przyszło mu na myśl żeby chociaż trochę buty wytrzeć. Jak zobaczyłam błotny ślad po jego przejściu to myślałam że się przewrócę. Musiałam myć całe schody i korytarz. Koleżanka kiedy to zobaczyła to stwierdziła żeby się nie denerwować bo ona z latarką szła i nie mogła znaleźć przejścia przez to błoto, a co dopiero dzieciak. No cóż posprzątałam i poszliśmy najsuchszą drogą jaką znam tylko że trzeba podejść pod górkę no to żeby błotny szlak zaliczyć to Patryk wyłożył się w dziwnej pozie . Pomogłam mu wstać i o dziwo błockiem miał usmotrane tylko ręce. Oj przydałoby się troszkę słońca żeby teren obsuszyć.

poniedziałek, 12 marca 2012

Droga

Jesienią oddano w naszym mieście pięknie i za duże pieniądze wyremontowaną drogę. Od samego początku piesi mieli uzasadnione pretensje do projektanta i wykonawcy,że wymyślili wyłożenie przejść dla pieszych kostką brukową co powodowało że wszyscy przechodzili obok wyznaczonego przejścia ,ale zmusza to też kierowców do powolnej jazdy całą długością drogi o każdej porze. Teraz kiedy mrozy, ja przy najmniej mam taką nadzieję, się definitywnie skończyły doskonale widać jaki piękny bubel zafundował mieszkańcom wykonawca tego nieszczęsnego bruku. Po prostu kostki powypadały i nie ma możliwości w ogóle przejechania  prosto przez przejścia dla pieszych.Na razie ustawiono pachołki żeby ktoś sobie krzywdy nie zrobił i z pewnością czeka nas nowy remont głównej drogi.Zastanawia mnie czy specjaliści którzy coś takiego projektują zupełnie nie mają pojęcia co robią,jeżeli nie  to niech próbują uczyć się od doświadczonych ludzi a nie eksperymentują za w sumie pieniądze nas wszystkich.

czwartek, 8 marca 2012

Kolej

Ja do tej pory nie mogę przejść obok tej strasznej katastrofy kolejowej. Tak się składa że ja też pracuję jako dyżurny ruchu na kolei i na co dzień wiem jak to wygląda. Najłatwiej ludziom jest oceniać działania innych ale tak naprawdę to nawet moja rodzina niezbyt zdaje sobie sprawę jak odpowiedzialna i stresująca jest moja praca. Prawie zawsze gdy mówimy o błędach w pracy to ja zaznaczam, że moja pomyłka skończyła by się za kratkami, ale dopóki nie pokażą takiej tragedii w mediach to nikt nie bierze moich słów na poważnie.Niestety po tym wypadku skutkiem odczuwalnym dla wszystkich pracowników są wzmożone kontrole ,które oprócz masy dokumentów, raczej wpływu na to w jakich warunkach pracujemy nie mają. Z pewnością nie zmniejszą nam ilości wykonywanych obowiązków bo nie po to zwalniali ludzi do tej pory żeby teraz przywracać obsady na posterunkach, a że fizyczną niemożliwością jest wykonywanie równocześnie kilku czynności to raczej UTK nie obchodzi. A bezpośredni przełożeni którzy o tym doskonale wiedzą mają gotowe odpowiedzi "ciesz się że masz pracę",albo " nie podoba się to się zwolnij".Swoją drogą przykro że nikt nie docenia naszej pracy a kiedy dochodzi do tragedii to najłatwiej pogrążyć człowieka.

poniedziałek, 5 marca 2012

...

Dzisiaj Patryk chciał zobaczyć czy ktoś obejrzał jego tort i był bardzo wzruszony kiedy przeczytaliśmy życzenia od odwiedzających naszego bloga i koniecznie kazał mi napisać, że wszystkim bardzo dziękuje i z chęcią zaprosiłby wszystkich na torta i kawę. No i musiałam mu tłumaczyć że ci fajni ludzie to raczej się nie znają ze sobą i nie da się zaprosić ich do domu, a ja też naprawdę znam tych ludzi poprzez odwiedzanie ich na blogach.Potem powiedział że szkoda , ale fajnie że lubią czytać.A ja osobiście też się cieszę razem z nim dziękuję że nas odwiedzacie.

sobota, 3 marca 2012

Siedemnastka

Jak te nasze dzieci szybko rosną. Dopiero co w pieluchach a tu już siedemnaste urodziny. Gdyby to był zdrowy nastolatek to przy puszczam że robiłby imprezę z kolegami a tak to mamy okazję do spotkania w rodzinnym gronie i przy torcie.

środa, 29 lutego 2012

Przedwiośnie ?

Uwielbiam kiedy na dworze zaczyna odczuwać się powiew wiosny. Co prawda jeszcze wczoraj nasypało u nas tyle mokrego śniegu, ale dzisiaj pozostały tylko kałuże. Wyszłam z psiakiem na spacer i niestety okazało się jak to spacerowicze przez zimowy czas pozbywali się śmieci i to nie tylko w lesie ale też pod samymi płotami mieszkańców. A ilości pozostawionych przez pieski znaków po spacerach są wręcz ogromne. Latem tego nie widać bo ludzie puszczają psy bardziej w las ale zimą to raczej prowadzą na smyczy a i nie każdy pies lubi biegać po zaspach. I tak dobrze że nie mieszkam w bloku bo tam to dopiero musi być smród koło klatek. W każdej kilka psów i każdy musi załatwiać się i znaczyć terytorium, A jak dla nas na szczęście nie każdy mieszkaniec chodzi zimą na spacer z psem do lasu. Czy u nas kiedy dojdzie do tego że właściciele zaczną sprzątać po swoich pupilach? Może w większych miastach jakoś to rozwiązano ale w małych mieścinach to zgroza.Idziesz na spacer dobrze patrz pod nogi.

sobota, 18 lutego 2012

I po śniegu

 Oj daje w kość tegoroczna zima najpierw mróz że odpada jakiekolwiek wyjście na sanki a kiedy już napadało śniegu to najpierw musieliśmy trochę się odkopać bo nawet z psem na spacer nie dało się wyjść. A kiedy już mam dzień wolnego mieliśmy iść na sanki to zaczęły się roztopy i przy najmniej u nas pełno mokrej brei na której nie ma mowy o żadnej zabawie. A próba z lepieniem bałwana skończyła się całkowitym przemoknięciem mam tylko nadzieję że nie skończy się to przeziębieniem. Oj trudne ferie w tym roku. Dobrze że świetlica działa normalnie bo inaczej dzieciak to by mi do fotela przyrósł.

niedziela, 12 lutego 2012

Albertiana

Jakoś nie miałam ostatnio czasu żeby pisać, ale muszę podzielić się wiadomością że przedstawienie, które przygotowała szkoła Patryka przeszło do drugiego etapu co wiązało się z tym że występ był przed publicznością wystawiony w domu kultury. Oczywiście musiałam być obecna żeby na własne oczy zobaczyć jak sobie dzieciaki radzą na scenie i jestem pod wrażeniem nie tylko występu naszych dzieci ale także innych bo poziom był zaskakująco wysoki. Niestety z powodu ilości wystawionych przedstawień Patryk nie dał radę doczekać do końca,a część występów była dość trudna w odbiorze i dopiero po feriach dowiem się jak zostali ocenieni przez jury. Jak dla mnie była rewelacja ale no cóż muszę przyznać że nie jestem bezstronna.

czwartek, 2 lutego 2012

Ach ten mróz

Jak są niektóre rzeczy oczywiste to powinny takie pozostać tak by się mogło wydawać gdyby nie zupełnie nieprzewidywalne rzeczy. Mieszkamy w dzielnicy gdzie nie ma kanalizacji i jak mi wiadomo to długo jeszcze nie będzie. Jako że szambo trzeba wywozić  a po wywózce jest specyficznie nieprzyjemny zapach od dawna stosuję preparaty rozkładające i czyszczące szambo. Wszystko by było ok gdyby tym razem podczas tego wielkiego mrozu taka trochę oczyszczona woda nie miała tendencji do zamarzania. Po raz pierwszy mi się coś takiego przytrafiło wiadomo nieczystości wywozi się wtedy kiedy jest prawie pełno najwidoczniej ostatnio większe było zużycie wody i wczoraj omal nie doszło do katastrofy kiedy pralka kończyła płukanie doszły nas jakieś dziwne bulgoty i po sprawdzeniu wszystkiego w domu zostało zobaczyć tylko czy to może problem na zewnątrz. No i okazało się że zbiornik jeszcze nie pełny ale zakuty lodem  takiego numery jeszcze nie widziałam. I dziś jedyne co to niezbyt eko ale kupiłam kilka kg soli w wsypałam do zbiornika bo w takim stanie nie da się nawet wypompować. Zresztą przy takim mrozie szambiarki nie jeżdżą. W takich chwilach marzy człek o tak prozaicznej kanalizacji i bez kłopotu by było

sobota, 28 stycznia 2012

Drzwi

Każdy pracujący w systemie zmianowym rodzic staje przed problemem zostawienia dziecka samego w domu szczególnie jeśli mieszka się z dala od rodziny która mogłaby przy pilnować dzieciaka. Od jakiegoś czasu Patryk zostaje sam kiedy ja wychodzę na noc a mąż przychodzi z drugiej zmiany. Nauczyłam Patryka żeby w tym czasie oglądał telewizor a jak się będzie nudził to żeby poszedł spać. Ja mniej więcej co pół godziny dzwonię i sprawdzam czy wszystko w porządku. I dotąd zdawało to egzamin, ale wczoraj po raz pierwszy stało się coś zaskakującego. Z niewiadomej przyczyny Patryk przekręcił blokadę w drzwiach i wtedy od zewnątrz nie da się ich otworzyć. Siedział u góry w swoim pokoju i nie słyszał jak tata próbuje otworzyć, a nasz psiak zamiast szczekać i zaalarmować Patryka to jak zwykle radośnie szczeknął i czekał aż drzwi się otworzą. Dobrze że mieszkam blisko to małżonek przyszedł i ze złością żebym coś zrobiła no to ja go pytam dlaczego nie zdzwonił telefonem bo Patryk tylko na telefon reaguje. No ale telefon trzeba mieć przy sobie a mój małżonek wiecznie go zapomina. Ja przedzwoniłam do domu wytłumaczyłam Patrykowi co ma zrobić i żeby czekał na dole na tatę na szczęście jeszcze dzieciaka sen nie zmógł bo mogło być nieciekawie. A swoją drogą może małżonek nauczy się w końcu nosić telefon ze sobą jak już go ma.

czwartek, 26 stycznia 2012

Apteka

Byliśmy wczoraj na wizycie kontrolnej u neurologa i w związku z tym, że ostatnio zachowanie Patryka budzi niepokój i w szkole i na świetlicy terapeutycznej dostaliśmy do wypróbowania nowy lek. Jak zwykle na początek mam sprawdzać jak będzie na niego działać i czy nie będzie dotkliwych skutków ubocznych. Jeśli będzie coś niepokojącego to mamy lek odstawić. No to dzisiaj poszłam zrealizować receptę i nie mogę wyjść ze zdumienia. Co prawda lekarz mógł zapisać lek na dwóch receptach ale skoro tego nie zrobił to pytam farmaceuty czy mogę wziąć jedno opakowanie, a resztę później jak będzie ok. Usłyszałam że lek na refundację kosztuje tylko 2,10 i lepiej wziąć wszystko, bez refundacji cena wynosi 17,90. Na pytanie czy jeżeli lek nie będzie dla dziecka dobry to czy mogę go przynieść do apteki i oddać, dowiedziałam się żeby skontaktować się z hospicjum i tam przekazać lek. Niby logiczne tylko jak się ma do tego ta oszczędność przy refundacji. Przecież leki wykupuję jako osoba ubezpieczona i to chyba z naszych składek idzie, a kiedy mi nie pasują leki to powinny apteki odebrać je z powrotem. Kurcza gubię się w tym temacie

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Byłem niegrzeczny

Od jakiegoś czasu nie odprowadzam Patryka do samego wejścia w fundacji tylko idzie sam z pod bramy, ale dzisiaj takim dziwnym głosem mówi żebym z nim weszła. Trochę zaskoczona pytam co się stało, a on mi na to że ostatnio był niegrzeczny i mam odebrać zapalniczkę. No to teraz już całkiem zdziwiona pytam o co chodzi z tą zapalniczką to się dowiedziałam że z kolegami chcieli świecić jak na koncercie. No i jak tu wytłumaczyć dzieciakom że zapalniczką nie wolno się bawić bo to niebezpieczne. Ciągle o tym przypominam a mój dzieciak i tak co jakiś czas wymyśla niebezpieczne zabawy,żywcem trzeba by wyrzucić z domu telewizor i komputer bo najczęściej tam widuje a potem powiela nieodpowiednie zachowania.

wtorek, 17 stycznia 2012

Trochę szycia

Nie wiem jak inne dzieciaki ale mój Patryk nie znosi w ubraniach żadnych dodatków sznurków itp. a z uwielbieniem wyciąga każdą luźną nitkę, wycina nożyczkami wszystkie metki zanim ja zdążę to zrobić. Nie trzeba dużej wyobraźni żeby wiedzieć jak wyglądają jego ubrania, no to co jakiś czas jak nazbiera się więcej dużych usterek to trzeba zasiąść do maszyny do szycia i zacząć reperację.Niezmiennie mnie to dziwi jak łatwo popruć spodnie dresowe  w takich Patryk najczęściej chodzi bo inne ciężko mu założyć.Prują się najczęściej koło kieszeni a jest to miejsce gdzie najgorzej się reperuje. Nieraz mam ochotę zaszyć całkiem kieszenie ale gdzie wtedy moje dziecko nosiłoby wszystko co tylko tam wejdzie. I tak przed praniem jest zawsze awantura o skarby z kieszeni które dla mnie są tylko śmieciami a jemu wszystkie są potrzebne.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Basen

Wybraliśmy się wczoraj po południu z Patrykiem na basen. Niestety małżonek nie chciał wybrać się razem z nami bo zamiast trochę ruchu preferuje sport przed telewizorem i najlepiej jak on jest jedynym kibicem. Po przyjeździe do Chrzanowa okazało się że niestety szatnia dla niepełno sprawnych, która równocześnie jest szatnią rodzinną jest zajęta i nie ma możliwości skorzystania.Gdyby małżonek zamiast tv wybrałby basen to mógłby Patryk iść z nim do męskiej szatni, co od razu musiałam mu telefonicznie wypomnieć. Dobrze że niedaleko jest do Trzebini więc pojechaliśmy tam żeby skorzystać z kąpieli. Tam na basenie jest mniej atrakcji ale jest lepiej przystosowany do korzystania przez osoby niepełno sprawne lub z małymi dziećmi. Może znalazłyby się pieniądze w Chrzanowie na to żeby powiększyć szatnię tzw rodzinną i lepiej ją przystosować bo na chwilę obecną nie ma tam nawet kabiny do przebierania i mimo kilku szafek to praktycznie więcej niż jedna rodzina nie może równocześnie korzystać.Tylko że włodarze miasta widocznie nie mają takiego problemu w rodzinie i nie dbają o to. Ale wracając do kąpieli to mój Patryk wszedł w fazę wielokrotnych zjazdów do wody a co za tym idzie nie męczy go już tak bardzo wchodzenie po schodach. Kiedy wychodziliśmy to od razu pytał kiedy znowu przyjedziemy. A to jest niestety wyprawa na kilka godzin więc nie zawsze można znaleźć czas.

sobota, 14 stycznia 2012

Pranie

Dzisiaj sobota to wydawałoby się że dzieciaki odsypiają tydzień ale nie mój Patryk. Wstał po cichu ostatnio robi się w tej dyscyplinie mistrzem i wyłączył pralkę która była puszczona późno w nocy.A potem wyciągnął całe pranie i powiesił na suszarce. Jak wstałam i to zobaczyłam to w pierwszym momencie byłam trochę zła bo tak koszmarnie powieszonego prania w życiu nie widziałam, ale po chwili uświadomiłam sobie że to pierwsze pranie które wywiesiło moje dziecko i to z własnej inicjatywy. No to podziękowałam mu za pomoc i próbowałam trochę wytłumaczyć żeby starał się bardziej rozkładać bo takie zwinięte ciuchy nie schną.Trochę posłuchał i myślę że nie zniechęci się do pomagania bo jak do tej pory trudno zachęcić go do jakiejkolwiek pracy w domu, a z tego co się orientuję to chłopaki z jego klasy mają obowiązki jak każdy zdrowy dzieciak i wywiązują się z nich. Niestety Patryk jest takim uparciuchem, że nie ma takiej siły która zmusiłaby go do zrobienia chociażby odrobiny porządku w swoim pokoju.

środa, 11 stycznia 2012

Zarobisz?

Zawsze interesowało mnie jak można dodatkowo zarobić. Kiedy pisałam już mojego bloga to założyłam też konto AdSense, które daje możliwość zarobku za umieszczanie reklam na blogu. I wszystko było ok do czasu kiedy mojego bloga zaczęło odwiedzać coraz więcej osób a niektóre z nich były zainteresowane reklamą.Na logikę każdy powinien być zadowolony ale okazało się że w trosce o interesy reklamo dawców konto zostaje wyłączone ,a zarobki (kwota śmiesznie niska) zostaną zwrócone reklamo dawcom.No cóż za skarby nie mogę pojąć o co chodzi ale przykre jak z człowieka robią idiotę. Trochę mi lżej to napisałam a swoją drogą jestem ciekawa ilu ludzi tak nabrali....... Czy zna ktoś sposób jak uchronić zamek błyskawiczny przed rozerwaniem Patryk załatwi już drugą kurtkę a zamki tak wszyte że choćby nie wiem jak się starać wymienić to kurtka wygląda jak dziadówka.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Bilans

Patryk dostał ze szkoły kartę badań do wypełnienia  więc poszliśmy do naszej pani doktor. Po przywitaniu i wstępnym przeglądnięciu wszystkich wyników badań z kartoteki zaczęło się odpytywanie czy coś się zmieniło .Okazuje się jak zwykle że właściwie nie wiadomo dlaczego Patryk jest taki jaki jest tzn upośledzony umysłowo bo żadne wyniki badań nie dają odpowiedzi. Na szczęście ogólnie jest zdrowym nastolatkiem i tylko gdyby nie jego umysł który  został w tyle. Tylko i aż czasem mam nerwy nie wiadomo na co i kogo że tak jest ale z drugiej strony widząc że większość dzieciaków oprócz upośledzenia umysłowego ma wiele innych schorzeń to naprawdę jestem szczęściarą że moje niepełno sprawne dziecko jest tylko opóźnione umysłowo.I jak co roku czas podziękować wielkiej orkiestrze świątecznej pomocy bo gdyby w szpitalu po urodzeniu Patryk nie trafił do inkubatora zakupionego przez orkiestrę nie byłoby go z nami.

środa, 4 stycznia 2012

Niechciane dzieci

Wczoraj wieczorem po przyjściu z pracy na tvp2 był film dokumentalny, który o dziwo oglądał mój małżonek. Kiedy weszłam usłyszałam jak bohater filmu mówi że był dzieckiem niechcianym i wszystkie problemy w jego życiu łącznie z alkoholizmem są właśnie z tego powodu.Zaczęło mnie to zastanawiać bo chyba nikt nie prowadził badań tego typu w społeczeństwie jaki wpływ na przyszłe życie człowieka ma to że został powołany do życia przez tzw przypadek. Wiele osób nigdy nikomu nie przyzna się do tego że dzieci które posiada są dziećmi niechcianymi i chyba przez to takie badania nie byłyby wiarygodne. Po prostu kiedy przydaża się wpadka to często względy moralne, presja społeczna ,a także niezdolność finansowa na prze prowadzenie zabiegu aborcji sprawia, że na świecie pojawia się wiele dzieci których się nie chce. Ale tylko te które zostają porzucone wiedzą o tym, a czy te które zostają w rodzinie są naprawdę szczęśliwe, czy gdzieś w podświadomości nie siedzi jakaś zadra która w późniejszym życiu daje o sobie znać ?.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Puzle i fajerwerki

No mój syn to lubi efektownie zaskakiwać dzisiaj przyniósł ze świetlicy szkolnej pudło z puzzlami i stwierdził że będzie układał.Tyle tylko że całe układanie skończyło się na zaniesieniu ich do pokoju i położeniu na biurku.A z innej strony życia czy zauważyliście że ludzie nie wiedzą kiedy skończyć huczne obchody rozpoczęcia Nowego Roku jak tylko się ściemnia to  słychać a czasem i widać fajerwerki ,a to że biedne psy nadal kulą się ze strachu jakoś mało kogo obchodzi. Wygląda na to że niektórzy tak schowali swoje wybuchowe zabawki że dopiero po zupełnym dojściu do stanu trzeźwości znajdują te zapasy i koniecznie muszą puścić je w powietrze.

niedziela, 1 stycznia 2012

Powrót do zajęć

Kilka dni wolnego a mój dzieciak złapał bakcyla lenistwa. Nadszedł wieczór no to znowu zaczynamy akcję trzeba kłaść się spać bo rano nie wstaniesz. Nie pamiętam jak było ze starszymi dzieciakami ale chyba miały więcej rygoru w domu bo nie było problemów z pójściem do łóżek, a może to one były bardziej samodzielne i aż tak nie absorbowały uwagi.No i przede wszystkim nie było wszechobecnego internetu. Teraz też mimo że jest po 23 to Patryk stoi na de mną i próbuje wymusić jaszcze chwilę "mogę pograć"najnormalniej w świecie wykańcza mnie taka przepychanka.