niedziela, 29 kwietnia 2012

Jest tak ładna pogoda że grzech siedzieć w domu.  Tylko jak przekonać o  tym dzieciaka który nie chce nigdzie wychodzić bez potrzeby bo zawsze mówi że coś musi zrobić, albo jest zmęczony. Nakłoniłam męża do sprawdzenia stanu naszych dość mocno sfatygowanych rowerów i pod presją wyłączenia i zabrania myszki od komputera niemalże siłą wyciągnęłam Patryka na przejażdżkę. Nie byłby sobą gdyby nie naciągnął mnie na lody, ale nic za darmo musiał obiecać, że pojedziemy do domu dłuższą drogą co uczynił po zjedzeniu loda i odpoczynku w parku.  Zatem sezon rowerowy można uznać za otwarty.

piątek, 20 kwietnia 2012

Spotkanie Wielkanocne

Wczoraj mieliśmy w fundacji coroczne spotkanie wielkanocne w którym biorą udział podopieczni fundacji,ich rodziny pracownicy i zaproszeni goście. W tegorocznym spotkaniu część oficjalną jak zwykle zakończono ważnymi informacjami i chyba po raz pierwszy nie musimy się martwić o działalność świetlicy terapeutycznej do której uczęszcza mój Patryk. Okazało się,że są pieniądze na działalność na okres trzech lat. Do tej pory corocznie był strach, że nasze dzieciaki nie będą miały dostępu do świetlicy bo kończą się pieniądze i nie wiadomo co dalej. Toteż po takim stwierdzeniu, że kolejne trzy lata świetlica jest nie zagrożona przyjęliśmy z zadowoleniem.Później było miłe spotkanie przy smakołykach przygotowanych przez podopiecznych i można było porozmawiać z innymi rodzicami. Szkoda że tak rzadko organizowane są takie spotkania wszystkich razem bo wtedy zawsze można porozmawiać z innymi rodzicami którzy też mają chore dzieciaki i jak sobie radzą z problemami dnia codziennego, a przy okazji zobaczyć jak nasze dzieciaki zachowują się w swoim gronie bo na co dzień każde z nich jest jednak poprzez swoje choroby raczej odizolowane od rówieśników. Mentalność społeczna wobec niepełno sprawnych zmienia się na lepsze ale niestety nie wszystkie bariery można przełamać.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Znowu zamek

Ostatnim czasem Patryk nabiera wreszcie nawyku odkładania ubrań na miejsce. Nie zdarza się to zbyt często, ale jak już powiesi kurtkę to jej nie sprawdzam bo się złości. W piątek też odwiesił kurtkę z której odpiął rękawy bo było mu za ciepło. Dzisiaj niestety okazało się, że znowu pada i trzeba przypiąć rękawy do kurtki. Niestety odpinając nie patrzył jak i uszkodził zamek przez co nie można było normalnie go przymocować tylko częściowo musiałam zaszyć. Swoją drogą to strasznie denerwujące, że teraz większość rzeczy jest wykonana tak, że trudno przez sezon utrzymać ubiór w porządku. Zawsze albo psuje się suwak albo odpadają zatrzaski już nie mówiąc o tym, że prawie każdą koszulkę trzeba zszywać bo się pruje.I to wcale nie ważne czy kupi się w sklepie czy na targu. Jakoś nie mogę przyzwyczaić się do tego, że co chwilę trzeba ciuchy reperować.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Gdzie na wakacje?

Jak co roku mamy dylemat gdzie jechać na wypoczynek wakacyjny. Od ilości ofert można dostać ała. Już od jakiegoś czasu stanęło na tym , że albo Chorwacja , albo Bułgaria. Oczywiście pytając mojego Patryka to jemu tylko chodzi o basen a jeszcze jakby była zjeżdżalnia to pełnia szczęścia. Niestety takie wyszukane warunki to cena pobytu idzie tak w górę, że trzeba by było wziąć na wyjazd kredyt. Znalazłam całkiem przyzwoite oferty w Bułgarii, które Patrykowi też przypadły do gustu , a małżonek stwierdził, że jemu obojętne gdzie za rezerwuje bo wszystko mu pasuje. Mam tylko nadzieję, że wszystko będzie jak w ofercie i nie zostaniemy gdzieś na plaży bez kwaterunku bo teraz to się różne rzeczy słyszy. Ale jak nie pojedziemy to nie zobaczymy, a może okaże się, że wcale nie trzeba przepłacać a można dobrze wypocząć. Swoją drogą to Patrykowi wzięło się na wspominki i mówi, że chciałby jechać do Chłapowa byliśmy tam parę lat temu i było całkiem fajnie tylko niestety trafić u nas na pogodę to jak w totolotka a nad morzem czarnym powinno z założenia być ciepło i słonecznie. Zobaczymy..

piątek, 6 kwietnia 2012

Wyzysk

Moja znajoma z racji tego, że nie pracuje z potrzeby pieniędzy łapie się za każdą możliwą pracę. Ostatnio dowiedziała się o pracy dorywczej przy sprzedaży rozmaitych produktów. Ucieszyła się, że przed świętami dorobi trochę do renty. I jak najbardziej odpowiadało jej nawet to, że praca miała być tylko trzy razy w tygodniu. Przez te trzy dni wykonywała wszystkie polecenia i po trzecim dniu spytała kiedy może liczyć na pieniążki. No i wtedy dowiedziała się, że czas który prze pracowała to było szkolenie a za szkolenie właścicielka sklepów nie płaci. Nie była jedyną osobą która była tam tylko przez trzy dni nie wiedząc o tym, że nabijają portfel właścicielce.W okresie przed świątecznym kiedy ruch na stoiskach większy można bezkarnie jak widać wykorzystywać osoby będące w trudnej sytuacji materialnej. Na zakończenie dowiedziała się tylko, że jak będzie taka potrzeba to właścicielka sklepów ma przecież numer telefonu chętnych do pracy i może zadzwonić. Tylko, że ja odnoszę wrażenie że następnym razem znowu pojawi się ogłoszenie, że szukają dyspozycyjnych osób do pracy dorywczej i znowu naiwni darmowi pracownicy przyczynią się do wzrostu dochodów pani właścicielki. Przykre przed świąteczne doświadczenie.

środa, 4 kwietnia 2012

oznaka wiosny

Nareszcie widać pierwsze wiosenne kwiatki. Co prawda powinno być ich znacznie więcej, ale niestety w ogródek wdał mi się jakiś paskudny gryzoń i po zimie zostawił masę dziur w ziemi i pozjadał cebulki kwiatków. Kupiłam w ogrodniczym preparat żeby się go pozbyć tylko czy będą jakieś efekty to nie wiem. Jak na razie to muszę obserwować i w miejsca po cebulkach będę nasadzać jakieś inne kwiatki tyle tylko że teraz smutno wygląda mój ogródek. Dobrze że chociaż jest pogodnie i ciepło to się trochę zazieleni będzie można zaczepić wzrok o krzewy bo już ładnie puszczają pączki. Oczywiście tylko te którym udało się przetrwać zimowe mrozy i nie podkopał ich gryzoń.